niedziela, 4 stycznia 2026

funerogging

 Och, znowu śnieży! Bohatersko przyznaję się, że dopiero godzinę temu wstałam spod kołdry i walam się w piżamie po domostwie, a tu śnieży, zaprasza, żeby wskoczyć w kamaszki, kiedy ja jeszcze mentalnie niegotowa, gdyż dopiero druga herbata... Nie, nie zmusi mnie jeszcze, trudno, śnieży teraz, pośnieży i później. A mam w planach, to może się wam wydać dziwaczne, kiedy zabrzmi, ale napiszę to odważnie i z wypiętą piersią - mam w planach wydeptywać ścieżki na cmentarzu. Tu dobrze byłoby umieścić emotikon, który nazywam miną żaby, ale w tekście pretendującym do rangi tekstu, nie wypada.
Z tymi ścieżkami to chodzi o to, że my nie odśnieżamy naszego cmentarza. Wiecie, to mały wiejski cmentarzyk, zrządzeniem założeń architektonicznych tuż za moim oknem, co bardzo sobie chwalę, bo towarzystwo spokojne i poćciwe, a zanim jeszcze wycięto starodrzew (grr), to jeszcze pełen ptactwa i prawdziwych centaurów. Teraz zające mają używanie i regularnie czytam ich gryzmoły na śniegu. No więc nie odśnieżamy i wczoraj byłam odkopać rodziców (spod  śniegu, spod śniegu) i zaświecić im światełka, a przy okazji kochanej cioci, naszemu przyjacielowi rodziny, księdzu proboszczowi i anonimowemu przedwojennemu  proboszczowi, co obok rodziców ma piękny stary pomnik nagrobny. I zachodziło słońce, i powietrze miało cięte krawędzie, i zaczęłam wydeptywać pierwszą ścieżkę, do rodziców, i tak mi się przyjemnie truchtało po tym śniegu, że pomyślałam o wujostwu (mieszkają z drugiej strony korytarza), że może będą chcieli odwiedzić i moich rodziców i ciocię Reginkę, a że starsi ludzie, to wydepczę im ścieżynkę i tu, i tu, no to truchtałam dalej  coraz bardziej zadowolona z efektów. Na mocy tych endorfin dziś nad ranem zmyśliłam, że jest jeszcze kilku starszych ludzi we wsi,  którym będzie ciężko dotrzeć do swoich bliskich ze ścieżynki głównej, a  skoro się tak miło depcze te ścieżki, to czemu by nie połączyć tego z użytecznością publiczną i tak właśnie narodził się Wielki Plan Przechodni.
Nie, żebym uważała starszych ludzi za niezdolnych do heroizmu, wręcz naodwrotnie, uważam, że w warunkach pogodowych dają sobie radę lepiej niż młode pokolenie, ale swoje już nawalczyli, więc lubię pomóc.


 
Tymczasem za oknem śnieżenie wzmaga się, a zatem bez skrupułów włączę sobie najpierw odcineczek Umbrelli, wypiję herbatkę i będę czekała na Agnes, która ma pomieszkać u mnie kilka dni. Liczę, że obejrzymy Ciemny Kryształ ten wiecie,  z 1982 roku, bo nabyłam płytę DVD. Jeśli tego filmu Jima Hensona nie znacie, koniecznie trzeba zobaczyć. Wielbiciele lalkarstwa Hensona, wielbiciele fantazji, wielbiciele baśni, wielbiciele świetnie opowiedzianych historii, właściwie wszyscy, którzy mają w sobie cząstki dziecka, powinni być zadowoleni. Zadowolona jestem także z serialu netflixowego (Ciemny Kryształ. Czas buntu) zrobionego pod przewodem Lisy Henson, bo serial cudownie zachowuje ducha filmu pełnometrażowego i jest jego prequelem, żal mi tylko, że Netflix nie  zdecydował się zrobić drugiego sezonu i saga została niedokończona. Bogowie mamony nie znają litości! A z Dark Crystal w komplecie jest jeszcze Labirynt i Lustrzana Maska, więc uczta hensońska na całego! Maski nie widziałam, ale Labirynt wielokrotnie i jak wszystko Hensona wielbię, a smakiem dodatkowym jest rola mojego kochanego Davida Boviego, jako króla goblinów. Aga żadnego z nich nie widziała, to, mam nadzieję,  będzie i dla niej frajda. 

Tak, zdecydowanie za oknem śnieżyczka.


Nie ma szans, żebym mogła siedzieć w fotelu oglądacza solo, nie zimą! O cierpka ironio wszechświata, w ciepłe miesiące nie mam czasu w ogóle na fotel oglądacza, bo ogród, bo podwórze, bo coś tam coś tam. Od czasu do czasu Jozafata decyduje się łaskawie na podnóżek, zwabiam ją tam kosmatą bluzą, którą ona uważa za mamę.




10 komentarzy:

  1. a ktusz nie wielbi Hensona ? chyba tylko gupek. Mapety, ulica sezamkowa...no widziałam ten kryształ dawno dawno temu też. a znasz inny film z marionetkami w zasadzie to spektakl ...tytułu sobie nie mogę przypomnieć, mam go na VHS. przepiękna historia i wykonanie. ech. u nas regularny armagedon zimowy, sypie, że już z pół metra albo i więcej nasypało, całe masy śniegu zjeżdżają z dachu...nie ma sensu odśnieżać, bo zaraz zasypuje. jutro sie będziemy odkopywać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Hensona? Gwiazdkowy prezent/ The Christmas Toy ? Jedna z najcudowniejszych baśni świątecznych! Czy może taka seria telewizyjna o teatrze? Ale chyba nie, skoro na jednej kasecie.

      Usuń
    2. Tajemnice Starego Teatru (The Maestro's Company) to taka seria była cudna z kukiełkami

      Usuń
    3. niestety ani Henson ani tajemnice...kurde, żebym ja jeszcze mogła namierzyć te kasetę albo raczej płytę jednak. a zawezmę się i znajdę :-)

      Usuń
    4. bo spektakl przecudowny.

      Usuń
    5. koniecznie! Moze to było z Teatru Małego Widza?

      Usuń
  2. W takiej pogodnej atmosferze podreptałabym chętnie z Tobą na tym cmentarzyku i nie tylko. U nas śniegu troszeczkę, może z 5 cm ale mrozik do - 7 jest , nocami. Na filmy nie mm ochoty. Żadnej. Za to oglądamy, z Jaskółem, mnóstwo różnych programów sportowych. Jednak ta sportowa przeszłość w nas mocno siedzi. Przyjemnego oglądania w tak doborowym towarzystwie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wszechświat wyznaczył Agnes inne zadania i dziergałam wieczór tylko z kotem, ale nie narzekam, bo tyle wystarczy :D

      Usuń
  3. Niestety, ja niefilmowa, w związku z tym debilem jestem (patrz --> pierwszy komentarz Teatralnej).

    OdpowiedzUsuń