niedziela, 18 stycznia 2026

Umajanie w styczniu, czyli kociołek z dekorem

 i tak, mam już ferie, co barzo sobie chwalę, tak samolubnie, gdyż kiedy myślę o procesie dydaktycznym, to nie jestem zadowolona z modelu tygodnickiego 2 wolne + 2,5 pracy + 2 wolne. Ale dziecko we mnie nie narzeka, oj nie narzeka bynajmniej, zwłaszcza że zima trzyma i trzyma tak pięknie, że aż mi serce kryształowo dźwięczy dostrajając się do nut ciętego w paprociowe wzorki powietrza. I tak, nadal chodzę odśnieżać ścieżki cmentarne, a i owszem nadal otrzymuję informację zwrotną od znajomych np taką: ohohoho zima, eee, jeszcze spora warstwa śniegu, nie dokopałaś do końca, przecież ludzie udepczą,  ja to już się naodśnieżałem u siebie, gdybym mieszkał na miejscu to bym też, ale na 15 osób usłyszałam jedno  dziękuję, więc duch narodu nie upadł niżej, niż do kostek. Aż się pragnie w tym miejscu dać emotikon, no już tak wlazły te cholerstwa w życie, że nawet kiedy się ich nie wstawia, to one pojawiają się w głowie, jak to mawiali starożytni malarze naskalni - wart obraz tysiąca słów.
No z temi feriami to, żebyście nie myśleli,  nie samym wolnym człowiek żyje, bo to jeszcze papiery do pracy, jeszcze jakieś tam obróbki danych, jeszcze ambitnie studiuję polecaną przez środowiska nauczycielskie książkę Gabrieli Olszowskiej O!Cena w szkole. Nieodrobione lekcje. Od przepisów do sztuki oceniania. i wiele sobie po niej obiecuję, choć na razie dotarłam do 54. strony.

Z myśli różnych, to taka, że parę dni temu zastanawiałam się nad zagadnieniem domowego dekoru, czyli dlaczego tak, a nie inaczej. Podobają mi się wnętrza przeróżne, te tradycyjne, te nowoczesne i te eklektyczne i właściwie nie wiem, co sprawia, że jednym  mówię tak, innym nie, a dla siebie wybieram nic albo inaczej - wszystko naraz. No bo wnętrza w rodzaju hygge natychają mnie kontemplacją, spokojem i dodatkowo uspokojeniem, że łatwo wszystko sprzątasię i że w ogóle jest w poczuciu tych wnętrz wielka czystość i masa chłodnego powietrza, które można dowolnie przesuwać po całym domu. Wnętrza rustykalne są  pełne zakamarków, ciepłe w dotyku, nasiąknięte czasem, ozdobne detalami i kolorem. Biały schabby chic to radosny romantyzm, wiosenne poczucia nastroju, a etno pachnie paczulą, rozbrzmiewa echem bębenków. I mogłabym tak o wszystkim, lubię loftowe betony, industrialne hale salonów i wiktoriańskie różyczki sypialń,  właściwie nie mówię nie żadnemu stylowi. W jednych wnętrzach odpoczywam, inne mnie ciekawią, przykuwają uwagę, pozwalają na myszkowanie w szczegółach.  Nie umiem natomiast wybrać, jaki miałby być mój dom, tak więc trwam w założeniu poczynionym przez moich rodziców, od czasu do czasu zmieniając jego fragment, dopasowując do własnych poczuć i mam wrażenie, że domostwo ewoluuje razem ze mną i nigdy nie osiągnie stanu końcowego, a więc odejdziemy razem z architektury tego krajobrazu gubiąc się w plątaninie drobiazgów i kotach z kurzu. A psik!

Zdjęcia domostwa są po to, żeby umieścić wyobraźnię czytaczy w jakichś dekoracjach oraz dowieść, ze naprawdę moje domostwo jest składem chwil .


To prawda, nie posprzątałam domostwa do zdjęć, ale zazwyczaj mam większy porządek. Acz równie dobrze mogę też łgać, przecież to interneta są! 


wystawcie sobie, ze święta u mnie nadal mają się dobrze. W ubiegłym roku rozebrałam choinkę w pierwszym tygodniu lutego, zobaczymy ile dotrzyma tegoroczna.





Lodówkę odkopuję spod magnesów przynajmniej raz do roku, czekają w kartonie na to, aż wymyślę, gdzie i jak je wyeksponować


A tę ścianę zapoczątkowała mamcia i później przywoziliśmy jej deseczki i talerze z naszych podróży


Zwycięskie,  opisywane w którymś poście gałki do szafek.


kocham ten piec i żeby nie było, on jest działający



a tę półeczkę zmajstrował z tego, co miał, tatko i choć nie jest najpiękniejsza to jest. I wisi nad moim biurkiem do pracy


A tu specjalnie dla Jaskółki ściana z żarpticą!






12 komentarzy:

  1. Skrzynia na korytarzu i szufladki w tym regaliku pod szkłem! :) A właśnie to pytanie sobie zadaję: jak chcę, żeby było, jeżeli będzie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skrzyni jeszcze nie było w owego sylwka? Jap, szufladki nowe i oklejony dół. A cała szafka będzie pomalowana na kolor skrzyni, tylko buk raczy wiedzieć kiedy! Farbę mam. No właśnie nasza wczorajsza rozmowa pogoniła mnie do tego posta, bo zdjęcia już na jego temat zrobiłam w ubiegłym tygodniu, a się nie zbierałam do zapisu, no bo wiadomka, dośnieżałam cmentarz! :D

      Usuń
  2. No tak, żarptica, jak żarptica, ale koty na obrazie wymiatają. I pomarańczowa kanapa. W Twoim mieszkaniu czułabym się dobrze. Jest przytulne. A ja mam dom urządzony tak, jak kiedyś chciałam mieć. Ani minimalistycznie, ani nie przeładowany. Ale ja już miałam kilka mieszkań i w każdym było inaczej. I żadnego nie traktowałam jako scenografii do życia dyktowanej trendami czy modami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam skłonności do gromadzenia bibelotówi tzw "ładnych rzeczy", które to skłonności z racji trudu sprzątacza, muszę mocno ograniczać i trzepać po mordzie :D

      Usuń
    2. Bibelotów też trochę mam, ale więcej książek i właśnie zastanawiam się nad nowym regałem, bo już leżą w stosach. Mam uczulenie na kurz i mamy psa- to ogranicza wystrój. Nie mam pojęcia, jak nazwać styl, w jakim mamy dom:):) Bliżej chyba do szwedzkiego. Poza tym przestałam się przejmować tym, co do czego psuje i czy to czasem nie jest kicz. Ludzie u nas bywają, my jesteśmy na stałe , my mamy czuć się dobrze.

      Usuń
    3. Pasuje, ale to, co psuje wystrój, też już mi powiewa.

      Usuń
    4. mi to co jakoś tam wadzi w moim poczuciu estetyki, eklektycznym wszakże, dzieś tam drażni pod czaszką

      Usuń
  3. mam też ferie))) i w życiu bym nie wpadła na to, żeby książki dydaktyczne czytać . FSTYDZ się.
    oraz uwielbiam scenografię mojego domu. uwielbiam nietypowość i niepowtarzalność, tak jak wymieniasz. że dobrze sie czujesz w różnych stylach a ja niekoniecznie. natomiast rozumiem że są ludzie, którzy nie mają stylu ;-) nigdzie.
    i współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach najważniejsze, dom jest odzwierciedleniem duszy ...

      Usuń
    2. no trochę się fstydze, ale w czasie pracowniczym nie umiem już wykrzesać ani iskry entuzjazmu dla literatury branżowej, zatem przenoszę ją na czas wolny. Rzecz jasna, nie muszę jej czytać, tylko chcę, więc to jest uzasadnienie mojej hańby :D Ja nie wiem, czy ja mam styl, chyba jestem jednak taką bezstylową osobą, płynną mocno. Trochę zakładam te style, jak maski, a pod spodem woda :D

      Usuń
    3. ważniejszy od każdego stylu jest rozum Wuszko :-)

      Usuń
    4. chciałabym Ci napisać, ze rozumu u mnie dostatek, ale... hihihi

      Usuń