Skończyłam tego Berrnego (Eric Berne, W co grają ludzie. Psychologia stosunków międzyludzkich, przekład Paweł Izdebski) i główka pracuje. Książka jest stara, to znaczy moja jest nowa, to znaczy to jest nowe wydanie starej książki i jest w niej nowa przedmowa profesora de Barbaro. Książka jest stara, ale strategia gier nadal aktualna. Właściwie dopiero teraz, po lekturze, pożegnałam się w głowie z Chłopcem. Na mocy odkrycia, o którym przecież pod skórą wiedziałam, a teraz mi je obnażono - graliśmy w grę, czy raczej system gier i otrzymywaliśmy wypłatę, prawdopodobnie taką, jakiej każde z nas, podejmując te gry, oczekiwało. Gra skończyła się w momencie, kiedy odruchem zupełnie nieskoordynowanym, nieprzemyślanym, ale mocno naturalnym i chyba obronnym ją opuściłam. Dopiero teraz rozumiem, dlaczego Chłopiec zareagował jak zareagował i to bardzo dobrze, że właśnie tak, bo opuszczenie tej gry, prawdopodobnie było jedyną rzeczą, która dawała możliwość osiągnięcia wolności. Scenariusze po tym wydarzeniu mogły być różne, przydarzył się akurat taki, zupełne zerwanie kontaktu i bardzo mnie to bolało, i dość długo, ale dziś, kiedy uświadomiłam sobie, że była to jedna z możliwych reakcji na przerwanie gry, rozumiem go i chyba mi ulżyło, bo przestaję się od tego momentu obwiniać, że czymś skrewiłam, albo byłam za głupia, za brzydka, za stara, czy za mało interesująca. Ot wydarzyła się jedna z możliwych reakcji na koniec gry. Dostrzegam, że gram w gry z moimi uczniami, rodzicami, oni grają ze mną i już mam pierwsze pączki myśli, jak się z tych gier wyautować. Choć psychiatria, psychoterapia, psychologia cały czas się rozwijają, przeformułowują swoje tezy, a pisanie Bernego może trącić czasem staroświecczyzną, to książka nadal jest aktualna, ciekawa i chyba celna w swoich tezach, zaś jej celem jest zwrócenie uwagi na szeroki wachlarz i strategie gier międzyludzkich, a co za tym idzie wzbudzenie naszej czujności i chęci wydostania się poza ramy tych gier. Dążenie do wolności.
A kurna teraz na tapetę wchodzi Miłość nie istnieje, Tomasza Szlendaka, którą to książkę dostałam od świątecznej Agni, to ja proszę państwa dopiero odlecę. Abo i nie, tego wszakże nie jesteśmyw stanie przewidzieć.
Paczcie jakiego robię dla was pajaca! Pilates...

No to mnie zachęciłaś. Do obu 😀tak to już jest że sprawy musimy sobie w głowie pozamykać...inaczej się męczymy...
OdpowiedzUsuńmoże cos jeszcze napisze, gdy nieco pośpię jeszcze... jeśli..
UsuńTak (w kwestii tego zamykania), myślałam, ze zamknęłam, a okazało się, ze tylko pogodziłam z myślą o mojej winie, a tu dopiero taki strzał uświadomieniowy, że to była tylko gra, nikt, nawet ja, nie ponosi winy. Inna sprawa sposób reakcji, ale wiadome, każdy reaguje jak umie i tyle. Teraz czytam tę o jednorożcu, czyli miłosci romantycznej i już widzę, ze język nieco sztywniejszy niż Bernego, bo mnie wyrzuca z niej, ale to też i początek dopiero, muszę nasiąknąć konstruktem, więc jeszcze nie wyrokuję. Aga w każdym razie polecała mi ją (no i podarowała, rzecz jasna)
Usuńja z zasady od pewnego czasu odcinam się od kwestii winy. to dość proste jest gdy się tak zastanowić. i nabrać dystansu. i teraz widzę sama, jak długo mnie trzymało ... a tymczasem gdybym miła takie informacje które posiadam dzis. i takie uczucia. dzis tez łatwiej mi zapomnieć, odrzucić, uniknąc i jestem asertywna.
Usuńnapisz jak zawyrokujesz :-)
ee, żaden ze mnie sąd, potykam się i idę :)
Usuń:) No i fajnie:)
OdpowiedzUsuń! otóż to ! :D
UsuńTłumaczenie pewnych zachowań grą jest niebezpieczne. Nie każdy gra, więcej ludzi leci spontanicznie. nawet jak autorytet pisze o grach, może się mylić. Tobie pomogła, w innych wzbudzi gniew, że ktoś z nimi "zagrał".
UsuńJaskółko, nie należy rozumieć tu słowa "gra" w potocznym, funkcjonującym w naszym świecie znaczeniu, "gra" w ujęciu psychologicznym, to inna para kaloszy, dlatego namawiam, by przeczytać książkę.
UsuńTak, mówisz o pojęciu "gra" w kontekście psychologicznym, czym w takim razie jest to zachowanie, które nazywamy potocznie "gra"? Przecież wszystkie nasze zachowania mają podłoże psychologiczne. Zwłaszcza te w kontaktach i układach międzyludzkich. Jak inaczej nazwałabyś to zachowanie, które autor nazywa grą? Czy ma jakiś synonim? Bo mnie się to jednak nakłada.Oczywiście nie upieram się. Być może książkę przeczytam, chociaż mam awersję do pozycji psychologicznych.
UsuńPoszukałam na już. Czy to idzie w tym kierunku?
Usuńhttps://trzemeszno.zp.gov.pl/wiadomosc,gry-psychologiczne-pulapki-komunikacji-miedzy-ludzmi.html
Jaskółko, strategie relacji międzyludzkich, w wielu przypadkach nieuświadomione, w których uczestniczymy często bezwiednie . Resztę zostawiam do wyjaśnienia autorowi, jeśli skusisz się na tę pozycję. Od początku moim założeniem na blogu jest niestreszczanie książek, a odczucia własne wynikające z lektury, często incydentalne i mocno subiektywne odniesienia. Profesjonalne streszczenia, opinie są dostępne w sieci, więc staram się ich nie powtarzać. Po lekturze możemy poględzić jeszcze na jej temat :D
Usuńtak, w tym kierunku właśnie :)
UsuńOK, ale nie obiecuję, że się zmuszę:):) Sam temat interesujący:)
Usuńjasne, ze tak :D najlepiej skorzystać z bibliotecznej, wtedy jak nie podejdzie, nie ma poczucia wyrzuconych zasobów :D
UsuńOesu, ja tak mam do tej pory! To znaczy, że "że czymś skrewiłam, albo byłam za głupia, za brzydka, za stara, czy za mało interesująca". Obwiniam o to nie tylko siebie, ale i wszechświat, że taką mnie zmajstrował.
OdpowiedzUsuńWciąż jeszcze po 20 latach.
UsuńMyślę, że to trudne, wydostać się ze swojej głowy i nie pretenduję do miana osoby, która to uczyniła, jak już napisałam Teatralnej, potykam się i idę, ale staram się przyglądać procesom, szukać odpowiedzi, pomysłów, sugestii, czasami wypala, czasami nie. Właśnie w takiej przestrzeni poszukiwań rekomenduję tę książkę, nie jako absolutny hit i bezwzględny autorytet, raczej jako właśnie przestrzeń do sprawdzenia, jednym się coś zatrzyma (mi na przykład), inni odrzucą i to tez jest OK.
Usuń