niedziela, 2 października 2011

cebula z salami

Przyznaję, zamyśliłam się trochę i podryfowałam w nieco inne rejony, ale kto ustawia dwa słowa obok siebie, winien jest tej myśli, która zrodziła się w mojej głowie na temat sztuki quattrocenta włoskiego - salami? jakie kurwa salami!?


"Starodawna katedra romańska ozdobiona płaskorzeźbami przedstawiającymi chimeryczne emblematy ewangelistów wrzyna się w skałę, a na wprost niej, niby romantyczna ruina, leży porzucony na pastwę niszczących sił przyrody pałac książąt Urbino z dziedzińcami zarośniętymi trawą, ze wspaniałymi terasami, gdzie sadzą dziś prozaiczną cebulę, z salami i gabinetami, gdzie nic już nie świadczy o przeszłości prócz herbu nad ocalałym kominkiem lub nad drzwiami i majestatycznych liter F. E. Duces."

(P.Muratow, Obrazy Włoch - Drogami Pierra Della Francesca)

sobota, 1 października 2011

kto tu sprząta?

Czyli o tym, skąd się bierze bałagan w pokoju wusz

miłość na ziemi

Ranek zdybał mnie dziś w łóżku z Horacym, ale pomimo przyjemności, jaką niewątpliwie czerpię z tego związku, moją nadal niezachwianą miłością, jest Siergiej Jesienin, zatem, gdy tylko opuściłam ciepłe antyczne leże, pognałam w pola. Przyniosłam:


Осень

(Сергей Есенин)

Тихо в чаще можжевеля по обрыву.
Осень — рыжая кобыла — чешет гриву.

Над речным покровом берегов
Слышен синий лязг её подков.

Схимник-ветер шагом осторожным
Мнёт листву по выступам дорожным

И целует на рябиновом кусту
Язвы красные незримому Христу.



Jesień

R.Iwanowowi

Cicho po urwisku jałowcem schodziła
Czesząc grzywę jesień - rudawa kobyła.

Ponad brzegu rzeki skłębione poszycie
Rozbrzmiewa jej podków granatowe bicie.

Wiatr-zakonnik, idąc zalęknionym krokiem,
miętosi listowie za drogi wyskokiem.

I całuje krzak jarzębiny rozchwiany -
Niewidzialnego Chrystusa purpurowe rany

(tłum. Leopold Lewin)



*



***

Закружилась листва золотая
В розоватой воде на пруду,
Словно бабочек легкая стая
С замиранъем летит на звевду.

Ясегодня влюблен в этот вечер,
Близок сердцу желтеющий дол.
Отрок-ветер по самые плечи
Заголил на березке подол.

И в душе и в долине прохлада,
Синий сумрак как стадо овец.
За калиткою смолкшего сада
Прозвенит и замрет бубенец.

Я еще никогда бережливо
Так не слушал разумную плоть.
Хорошо бы, как ветками ива,
Опрокинуться в розовость вод.

Хорошо бы, на стог улыбаясь,
Мордой месяца сено жевать...
Где ты, где, моя тихая радость —
Все любя, ничего не желать?





***
Krążą liście miedziane i złote
Po różowej powierzchni strumyka,
Jakby lekkim, chwiejącym się lotem
Rój motyli ku gwieździe pomykał.

Zakochałem się dziś w tym wieczorze
Błądząc myślą nad zżółkłym parowem...
Urwis wiatr w zawadiackiej przekorze
Zadarł brzózce spódnicę na głowę.

Ziębnie serce, od pól wieje chłodem,
Stadem owiec zmierzch siny nadciąga.
Za umilkłym, półsennym ogrodem
Zabrzmi czasem dzwoneczek na łąkach.

Nigdy głębiej i nigdy żarliwiej
Nie wsłuchałem się w szept wszechstworzenia.
Chciałbym oto podobny tej iwie
Nurzać ręce w różowość strumienia.

Chciałbym pyskiem księżyca łakomym
Skubać słomę ze stogu nad rzeką.
Okruch szczęścia - i ten nie sądzony:
Kochać wszystko, nie pragnąć niczego.

(Tłum. Tadeusz Mongird)

Węgajty

Teatr Węgajty, to jeden z ważnych teatrów alternatywnych w Polsce. Podpisz petycję wspierajacą

http://free.art.pl/teajty/pliki/petycja/petycja.php

a o teatrze tu:
http://www.wegajty.pl/news.php
http://free.art.pl/teajty/pliki/tresc.php?go=1

piątek, 30 września 2011

Mówię tak

Temu oto złożeniu sztuki w całość

linklinklinkciągota

maliny nas wykończą

Co nam przyniesiesz, mój poczciwy dzbanie,
Zrodzony ze mną za Manlia konsula?
Czy szał miłosny? Czy żart? Czy wzdychanie?
Czy spór nas zwaśni? Czy sen poutula?

(...)

Nieraz za sprawą twą trudności prysły,
Którymi głowa zmęczona się biedzi;
Mędrców zgryzoty i tajne zamysły
Nieraz, psotniku, , zdradziłeś gawiedzi.

Ty w sercu zgasłą ożywiasz nadzieję,
W nędzarzu wzniecasz myśl hardą i chytrą,
Iż gdy cię weźmie, wtedy nie truchleje
Przed hufcem wojska ni królewską mitrą.

Sączyć cię będziem wśród rozmów swawolnych
I w towarzystwie Gracyj i Wenery
Przez całą nockę, przy łuczywach smolnych,
Aż Febus gwiazdy spędzi z niebios sfery.

(Horacy, Ody - 21, tłum (J.Birkenmajer)


*

no tak jakoś, zlałam maliniak i jest jesień...
















i na koniec posłuchactwo

Hudacy

i strona kapeli

Babilony

HA! Mój ukochany utwór wojownika Jah :D

linklinklink do muzy

a tu ongiś poznałam teksty wojownika, co zmieniło moje życie na zawsze