sobota, 13 sierpnia 2011

Historia pewnego romansu





































do romansu użyto zdjęć autorstwa Retessy
w romansie udział wzięli Ja-Kubek i wusz


czatuj, tratuj...

rozbawił mnie dziś kolejny komunikat sieciowy:

"użytkownik X nie jest dostępny do czatowania"

i przypomniała mi się pozycja "na lisa", co to całą noc się czai, a rano sp... oddala się pośpiesznym krokiem ;)

*

a na podorędzie znalazłam co to jest dziewiąta fala. otóż dziewiąta fala, to taka, która przychodzi po ósmej, co oczywista jest logiczne, acz mniejszą logiką wykazuje się zachodzące zjawisko, że owa fala znacznie przewyższa te ośm pierwszych. i już teraz nareszcie wiem skąd się wziął tytuł zbioru legend irlandzkich zebranych i opracowanych przez Marie Heaney - "Za dziewiątą falą", który to zbiór wielce polecam do przydomowych biblioteczek, rzecz jasna.

piątek, 12 sierpnia 2011

Łzy świętego Wawrzyńca

Nadmieniam, że dzisiaj właśnie przypada szczytowanie Perseidów na niebie ha! :]
aktywność wysoka, więc, kto nie ma chmur, ten niech bieży!
a ponadto składam sobie urodzinowe życzenia, bo tylko ja jeszcze niczego sobie nie życzyłam, a więc życzę sobie ***

Ps: u mnie chmury, niestetyż :(

* Perseidy były nazywane łzami Św. Wawrzyńca. Ich radiant przypada w gwiazdozbiorze Perseusza, stąd Perseidy

** nadmieniam, ze radiant roju meteorów to taki punkt, z którego meteory 'naocznie' wypadają i rozchodzą się, kieby promienie. ma to zwiazek ze sztuczkami perspektywy

ale jaja

wczoraj w kuchni znalazłam kolejną opowiastkę, nieco nieostra, bo mię się łapki trzęsły ;)



w dzisiejszym śniku wyartykułowała się myśl, którą czułam w sobie, ale nie miała języka. wypowiedziała się u skraju obudzenia. to dobrze, to oznacza, że zmiany się dzieją
a ponadto śnił mi się świnek morski Wincent van Gogh i to, że opiekowałam się jajkami do wyklucia, ale to odbitki ze szczegółów dziennych :)



i jeszcze cosik


Pomplamoose tu klik klik

czwartek, 4 sierpnia 2011

kuknij w wusz

jest upał, a ponieważ wczoraj się znakomicie upiekłam, dziś mam odsiadkę w cieniu pruskiego muru. no to obiad

Najsamprzód weźmij kwartę wody i wrzuć szklanicę soczewicy (a bądź uważny, by to soczewica w garncu się znalazła, szklanica zaś poza garncem przebywać ma). Na małym ogniu z łyżeczką curry gotując bacz, by ci nie wyszumiała (soczewica, nie łyżeczka) podówczas, kiedy telefon odbierasz i z przyjaciółką mówić poczynasz. Jeśli się jednakże to stanie, dmij co sił w szum, a ogień zmniejsz pod garncem.
Kiedy już się soczewica ona uwarzy (zasie w 10 minut może to uczynić, jeśli jest czerwona, inne kolory dłużej wymagają ognia), trzy szklanice płatków owsianych wsyp i mieszając dziarsko bacz pilnie, by się nie przypaliwszy, coś z dziesięć minut na ogniu wytrwało aż do zgęstnienia i połączenia się ingrediencyj.
Następnie z ognia zdejmij i studź, co dość długo się dzieje. Wtedy dopiero możesz oddzwonić do przyjaciółki swej, której telefon tak niecnie przerwan był.
Natenczas cebulę dużą, albo i ze dwie obrawszy i w kostkę pociąwszy, na złoto podsmaż i z masą owsianą połącz, dodając jeszcze soli i pieprzu oraz ingrediencyj ziołowych, co może być i macierzanka, i czomber, i lubczyk, tudzież por z listkiem selerowym.
Wymieś ręką porządnie, by się to wszystko połączyło, nie zapominając wszelako o posiekanym czosnku, którego ząbek winien starczyć albo i dwa jeśli kto lubi.
Na to dwa, trzy jaje wbij, jeśli zaś masa odpowiedniej gęstości nie dotrzyma, bułki tartej naprósz, jak to w mielonych praktykuje się.
Z masy kotleciki formuj i w bułce utartej je obtaczając, na rozgrzanym tłuszczu smaż, wszakże pamiętając iże wchłaniają tłuszczu sporo, zatem gorący być on musi
całość z sosem pomidorowym podawaj lubo jakim chcesz
a ja sos ze świeżych pomidorów i żurawin czynię z kardamonem, ciemną oliwką, bazylią, szałwią, papryką oraz pietruszką.



*

a w ogóle to wszystkiego stolat z okazji urodzin mojej długoletniej siostry, i stopy wody pod kilem, co piszę z niejakim smutkiem, bo w sobotę wypływują, a ja nie mogę.
kuk lądowy :(

środa, 3 sierpnia 2011

ad augusta per angusta

dziś imieniny obchodzimy z:
Augustem, Augustą, Krzywosądem, Lidią, Nikodemem, Symeonem i Szczepanem

wtorek, 2 sierpnia 2011

Jakubowo

chodzi za mną tekst martynowy, dotyczący bycia:

mam jeszcze wina łyk
i chowam go już dziś
dla tych, którzy muszą żyć
jak strumienie pod lodem
]jak słońce za mgłą

myślę o nim nie tylko dlatego, że pozwala bezkarnie pić wino, co ma swoje, oczywista, dobre strony. myślę o nim, bo pamiętam, że kiedyś, kiedy pierwszy raz dotknęła mnie składana płyta "Kołysz mnie", odtwarzana nieomal na 'starym Grundigu' w małym i lodowatym pokoju akademika z wielką i gorącą jego obsadą, przyrzekłam sobie, że nie będę żyła, ani pod lodem, ani za mgłą. że moje życie będzie wyraźne, pełne ruchu, będzie się w nim śmiać i lubić, będzie się płakać i wściekać i będzie się działo. i tak sobie ostatnimi czasy przeglądam to, co już zaszło i myślę sobie, że wolno mi wychylić ten toast, z poczuciem szczerego jego spełniania. zatem na zdrowie.

a tut piesenka


a tut jeszcze jedna, którą uwielbiam ze względu na róg rzeźbiarza Eddiego ;)



i jeszcze jedna rogata, która mnie zawsze wewnątrz ożywia