piątek, 7 stycznia 2011

Cud czasu

Od zawsze lubię zegary. Nie chodzi wcale o związek z czasem, jaki tradycyjnie się wyobraża. To nie jest potrzeba umieszczania się w konkretnym czasie, lubię zegary ze względu na czas sam w sobie, ze względu na ich ich zegarowe bycie. Kiedy byłam mała, nasłuchiwałam, jak w ciszy porannego albo nocnego mieszkania, zegar wmawia mi słowa, jak je rytmicznie wybija, skanduje, aż nie można się od tych słów oderwać, uciec, tylko słyszy się je niezależnie od skierowania myśli i nie można doszukać się już tego pierwotnego "cyk cyk", albo "tak tak". Fascynowało mnie uczucie zanikającego dźwięku, kiedy wahadło zegara zestraja się z falami mózgowymi i już nie słychać niczego, poza ciszą. Dopiero wyrwanie się z tej niewoli zestrojenia, pozwalało wrócić do rzeczywistości.
Mój nieduży pokój zawiera większą liczbę zegarów, niż to jest konieczne. Są pośród nich zegary popsute, na rozstanie z którymi, nie mam serca. Pamiętam, jak pierwszym odruchem Kapitana Sparrowa, gdy wchodził do mojego pokoju, było odwrócenie zegara tyłem. Pamiętam, jak bardzo mnie to drażniło. Lubię patrzeć na tarczę zegara, nie po to, by w jakiś szczególny sposób mieć kontrolę nad czasem, w zasadzie odczytuję godzinę bezwiednie i po nic, po prostu patrzę na czas, wyznaczony przez zegar i to mi wystarcza.



*

A na zdjęciach syberyjskie cudeńko

Чудо Часы (Muzeum Historii, Irkuck)





**

a dziś imieniny ma Chociesław

przestrzeń za uszami

"A wiec gdzie znikają stracone imiona? Prawdopodobieństwo, że przetrwają w tym przypominającym labirynt mieście, jest bardzo małe. Niektóre zostaną rozjechane przez ciężarówki, inne zginą w rowie tylko dlatego, ze nie starczy im drobnych na pociąg, jeszcze inne utoną na dnie głębokiej rzeki z kieszeniami obciążonymi dumą.
Lecz mimo to kilka z nich przetrwało, dotarło do miasteczka straconych imion i może stworzyło tam cichą wspólnotę. To naprawdę nieduże miasteczko. I przy bramie pewnie stoi taka tablica:
NIEUPOWAŻNIONYM WSTĘP WZBRONIONY
Nieupoważnieni, którzy wchodzą, oczywiście podlegają odpowiednio niewielkim karom."

((Haruki Murakami "Ślepa wierzba i śpiąca kobieta. Uboga krewna")

*

czy książka jest lepsza, czy gorsza, magiczna, czy przygruntowa, stale utrzymuje mnie pod wrażeniem Murakamiego, jego umiejętność 'pojawiania świata'. specjalnie nie użyłam tu zwrotności czasownikowej, bo czuję to raczej, jakby autor podnosił ręce do góry a świat podążał za nimi, usiłując dosięgnąć wnętrza autorskich dłoni. on nie konstruuje, nie buduje, tylko rośnie je w jednej chwili rozciągniętej samej w sobie. przytoczony fragment bardzo mocno kojarzy mi się z jedną z najpiękniejszych dla mnie książek Murakamiego, czyli "Końcem świata". jeśli miałabym wybrać rzeczy, które wpłynęły na światy w mojej własnej głowie, to "Koniec świata i Hard-boiled Wonderland", byłaby jedną z nich. jest jedną z nich.
magiczne książki Murakamiego (bo dzielę je na magiczne i te przygruntowe, które mnie nie pociągają aż tak, choć nie stronię od ich przeczytania) są mi jakoś szczególnie bliskie i nie chodzi o obecność w nich magii, tylko o to, że to poczucie "magii", wynika z pewnego stanu i sposobu patrzenia. odkrywam wspólną mi przestrzeń patrzenia. znam tę formułę świata, jakbym się w nim urodziła. cienie pod nogami, nigdy nie są dla mnie "tylko cieniami". nazwę to poczucie i patrzenie - przestrzenią za uszami

środa, 5 stycznia 2011

warunki warunkam, a życie turkocze

zima. niet prądu, niet ogrzewania (bo piec na prąd walczy), niet wody. z ostatniego kasłania rur żech z tatą nocą napełniła dwa garki, znaczy jeden i pół wodą, a tylko pół- nocą.

ranek. Matuś narzeka, niet wody, niet pradu, niet ciepła, no chociaż lodówka w swoim żywiole, herbaty mało pijmy, bo nie starczy do życia wody. w ogóle to się nie myjmy, nie uzywajmy, nie pijmy i żadnego użycia z przedrostkiem hydro.

Mam Danuś: (około 7 rano) no, i nadal nie ma wody, nie wiem, jak nam wystarczy

ja:(zwleczona z łózka zimowego) idę do pracy

*

ja: (wchodzę do dom)

Mam Danuś: Ojej, nie ma wody ciągle i nadal, ledwo starczyło, żeby zupę ugotować. Ale za to zrobiłam na dwa dni.

:|

poniedziałek, 3 stycznia 2011

o prostych rzeczach


Abuella Grillo - THE WATER IS SACRED from armando on Vimeo.

wiersz o wadium

Znalazłam ładny wiersz. w zasadzie to nie tyle znalazłam, ile lubię pisanie tego autora
o tu klikson

Barwy zimy

Zima nosi w sobie zalążek wszystkich barw i nie idzie mi bynajmniej o plamy moczu, które na szczęście, stale padający śnieg sukcesywnie zakrywa, lecz o sugestię koloru w spektrum bieli. W cieniach pełzają granaty, głębokie fiolety i pyszne niebieskości, na krągłościach kładą się delikatne róże i złocienie, prychają w nos skrzące srebra i tęczowe cekiny mrozu.
Wiedziona nagłą, nieopanowaną ochotą uwiecznienia bladej delikatności zimowego zmierzchania, narzuciłam na siebie, co tam miałam pod ręką i pognałam na dwór.
Światło blakło, kryło się za nadciągającymi chmurami. Żeby złapać ostatnie jego liźnięcia, wspięłam się na zaspę otulającą ogrodzenie cmentarza. Już tam wspięłam, zaspa, jak to zaspa, jawiła się formą o zachęcającym kształcie i wysokości, a wykazała niską gęstością, tak więc w zaspę się po prostu wbiłam, jak gwóźdź w masło, jak kolec w d..., po prostu wbiłam aż po biodra. No, a skoro już do tych bioder uwięzłam, moja równowaga dopowiedziała sobie "be" tam, gdzie wcale nie miałam zamiaru mówić "a" i usadziła mnie z rozmachem w śnieżny puch. Psiakrewie! zaklęłam z francuska, żeszkurewmać!, poprawiłam po maorysku i wytrząsnęłam śnieg z uszu. Uniosłam się w pion, a znakomita część zaspy, ulegając swawolnemu nastrojowi chwili, z pieśnią na ustach wmaszerowała mi do gumowców.



niedziela, 2 stycznia 2011

rokowania

jadąc do siostry, zapatrzona w mijające mnie, nocne lasy, szukałam w głowie słowa, które pozwoliłoby mi dokończyć myśl. to słowo nie dawało mi spokoju przez cały wczorajszy dzień i dopiero dziś, jeszcze z zamkniętymi porannie oczami, wyłuskałam je spod języka. chodziło o interesowność. uf, ulga z przypomnienia ogromna, ale myśl o interesowności mnie smuci.

znów dosypało nam do worka z zimą.








tu wczorajsze po drodze, zagrzebane usługi pogrzebowe




i jeden duet egzotyczny w programie





Dziś imieniny mają:

Abel, Izydor, Makary, Odil, Strzeżysław