środa, 2 grudnia 2015

"40 twarzy earl greya"

Dziś na próbie do Jasłów złapałam melancholicką zawiechę. Przypłynęła do mnie gdym smętnie wyjrzywała przez okno, szukając tam pociechy wobec wyczynów trupy (sic!) jaślanej. Z pól ponurych listopadowych do mnie przypłynęła, z pól oszronionych przybyła, z któregoś nazad roku szkolnego się przypomniała, kiedy to jasła przygotowywała nasza koleżanka.
Wpadam ja onego roku na próbę i głęboko wzruszona kurduplowatymi Maryjką i Józefkiem wdzięcznie cupającymi w lichej stajence, zapragnęłam spojrzeć w dzierżone czule zawiniątko. Odwijam więc z nabożeństwem  powijaki, by ujrzeć słodką twarz młodocianego zbawiciela, a stamtąd wyhyca na mnie kosmata, długoucha, wściekle niebieska morda pluszowego zająca.

* tytuł wzięłam na Janurzu z naszego wspólnego poniekąd lamusa słów i pierdoł, które czasem popychamy

sobota, 7 listopada 2015

pumpernikielpikiel

super, super i wszystko świetnie, ale i tak, jak pomyślę o klockach, to w moich wspomnieniach jednak są takie zwykłe proste klocki drewniane i jeszcze takie, jakich później nigdy już nie znalazłam, że się je prostopadle do siebie łączyło (miały takie wcięcia na bokach i w wierzchołkach), a nie klocki Lego, którymi bawiłam się już u mojego siostrzeńca (żeby nie było, mała różnica wieku jest miedzy nami). to mnie utwierdza, że prostsze jest fajowsze. dla mnie.


jest sobota, wczorej kwaszenie kapuchy rodzinne, dzisiaj Panna Łaskotka opierdala mnie prosto z kociego snu. Jest mglisto, trochę dżdży (barzo dobrze, tylko szkoda, że trochę), jest jak lubię, świat się nigdzie nie wybiera, nie spieszy, nie zmienia na gorsze, nie rozmienia na drobne; albo właśnie się rozmienia i to też jest barzo piękne. leżący na smentarzu leżą jak leżeli i co prawda zabrzmi to zaraz po tym smentarzu dziwnie, ale to są te chwile spokoju i szczęścia


poniedziałek, 2 listopada 2015

"oni żyją"

właśnie do mnie dotarło, jak przerażające jest to, że na fb można sobie napisać, zostać przeczytanym,a  nawet dostać odpowiedź od ludzi, którzy w moim analogowym (wiadome, przestarzałym) poczuciu są "nieprawdziwi". prawdziwi wiadomo, ale mgliście, gdzieś tam, z okładek książek, srebrnego ekranu, czy inszych dalekich dali. naprawdę przerażające. świat się zrobił pigułką (gorzką?), a i tak, kiedy mam ochotę wyjść dziś na pizzę&;piwsko, to nie mam z kim.


czwartek, 29 października 2015

Z rozmów: O świecie

Klasa VI, dzisiejsza lekcja o kontynentach. Ameryka Północna, esiefesie...

ja: A kto z was może zna nazwy plemion rdzennych mieszkańców?

Uczeń (niesmiało): Apacze

ja: uśmiecham się

Uczennica (triumfalnie): DRAPACZE!!! (i cichutko, niemal pod ławką) chmur

Z rozmów pod stołem - O fotografii tematycznej



Od tego się zaczęło, przeczytałam na fb jakąś reklamę, która stała tak: "Warsztaty fotografii noworodkowej”, powiedziałam o tym Janurzowi, no i pooooszło. To tak, cytuję (pomysły z obu stron głównie na zmianę, bo zwykle na zmianę pomysłujemy coraz durniej):

- nie jest łatwo, nie można fleszem
- można ziemniakiem – fotografia noworodkowa ziemniakiem
- aparat wąskoklitkowy
- zdjęcie przy użyciu parsku* i piwniczki murowanej
- fotografia geriatryczna
- fotografia adolescencyjna (brzmi jak fluorescencyjna)
- fotografia klimakteryjna
- fotografia andropauzalna warsztaty!
- fotografia premenstruacyjna
- fotografia postkoitalna
- fotografia przedwczesnego wytrysku - warsztaty (radzimy się śpieszyć, decyduje kolejność zgłoszeń)
- fotografia owulacyjna, weźcie termometr
- fotografia polucyjna (i parasol)
- fotografia ekstrakcyjna, proszę zabrać kleszczyki i piłę
- fotografia ekshumacyjna (mile widziane szpadle)
- blaski i cienie stężenia pośmiertnego. Fotografia nekrofilna
- czas ekspozycji w fotografii nekrofilnej

o!

*parsk - rodzaj piwniczki ziemnej

środa, 28 października 2015

Z rozmów milczących - Szybki poranek



dziś rano z tytułu podziwicielstwa koniunkcji planetarnej, wyskoczyłam przy okazji szczelić mgle w ten niewyraźny zimny pysk. wyskoczyłam tylko za próg, ale zniosło mnie nieco dalej, w pola. przejeżdżający traktorem gospodarz (ojciec moich dawniejszych uczniów) uprzejmie skinął mi głową, przejechał mimo, po czym odwrócił się z niedowierzaniem. pech chciał, że znów miałam na sobie *dziwny stój - nocną koszulę, długi, pasiasty szalik i gumowce |

* wcale nie uważam tego stroju za dziwaczny, jeno za pośpieszny



wieje na księżyc

to dziwne, że koty lubią się włóczyć po nocy. jakbym była kotami, to wolałabym siedzieć przed tivi o gotowaniu.