niedziela, 25 października 2009

O imieniu

"imię (na) uważano zapewne za istotny składnik danej istoty (bóstwa, człowieka, obiektu), przy czym ie usiłowano doszukiwać się się rozgraniczenia między nazwą, a przedmiotem z nią związanym. Nazwanie czegoś było równoznaczne z przyzywaniem, czyli wywołaniem tego "czegoś". Stąd każdemu imieniu, wręcz każdemu wyrazowi przypisywano "świętą moc kształtowania" - kotodama (przekłada się to mniej zręcznie jako "duch wypowiedzi, moc słowa", gdyż koto znaczy "wypowiedź, słowo", lecz etymologicznie wolno koto wiązać z kata - "forma, kształt, model", tym bardziej, ze zachowały się dalsze znaczenia koto- "wydarzenia, fakty, rzeczy", czyli "to, co ma formę"). Była to moc cudowna, a jednocześnie niebezpieczna, bo znajomość imienia dawała człowiekowi władzę nad samym przedmiotem: można było go wywołać i wydawać mu polecenia"

(W.Kotański - Japońskie opowieści o bogach)

*1
*2

*

A, cieszę się, że przebrnęłam przez pierwszą połowę tej książki. Okazało się, że dla wytrwałych, druga połowa jest nagrodą. Juhuuu!!

Kosmos

Od jakiegoś czasu oglądam sobie prace artysty, którego nazwiska nawet, szczerze mówiąc, nie znam, bo jest to jeden z anonimowych chudożników internetowych.
Ponieważ internet daje tez świetną możliwość bezpośredniej reakcji i kontaktu z dziełem i samym artystą, dane mi było przyjrzeć się, czy też odczuć po raz kolejny, ten pociągający mnie kosmos ludzkiego umysłu. To, że w jego pracach, to jedno - owo odczucie jest stabilne, spokojnie ewoluujące, rozprzestrzeniające się coraz bardziej w jakichś warstwach coraz głębszego porozumienia, natomiast uderzyło mnie coś innego. Jak błysk mnie uderzyło, usiekło i pozamiatało mną podłogę.
Otóż człowiek, który robi TAKIE prace, pisze mi:
"Pozdrawiam cieplutko"

piątek, 23 października 2009

O przyjaźni

O przyjaźni ludzi, którzy nie są przyjaciółmi. Rozłożył mnie na łopatki, ludzkim pięknem -Pana Viga i matki Amwrosji.

"Klasztor. Pan Vig i zakonnica"

czuję się w środku pełniejsza, dzięki takim filmom.

środa, 21 października 2009

Meduzy

Obejrzałam film "Meduzy". Dziwny. Piękny. Niesamowity.
Nie mam komu o nim opowiedzieć

środa, 14 października 2009

o mechanizmach

"Istnieje, jak twierdzą niektórzy, nieskończona liczba wszechświatów aby wszystkiemu, co może się zdarzyć, zagwarantować miejsce, by się tam zdarzyło. To oczywiście nonsens, który rozważamy wyłącznie dlatego, ze wierzymy, iż słowa są tym samym co rzeczywistość."

(T.Pratchett "Świat finansjery")

*

nie mogłam sie oprzeć, żeby nie wyjąć tego tekstu oddzielnie.
po A, bo jest ważny dla Lali i Ceratowego
po B, bo w pewien sposób pokazuje ten rozziew miedzy wyobrażeniem, a "jest", które to "jest" może być po części wyobrażeniem należącym do kogoś innego.
po C, bo gdzieś tam w środku go pojęłam i coś mi zaskoczyło w kółkach. takich kółkach mechanizmów. dotyka po- i rozumienia

Miecz bogobójca

Na zakończenie krwawej sceny bogobójstwa połączonej z odrodzeniem się bóstwa w innej postaci podano w Kojiki nazwy miecza, którym dokonano tego mistycznego mordu, będącego w istocie rzeczy misterium narodzin ryżodajnego gromu. Miecz jako reprezentant i wysłannik pełnomocny gromu (dotyczy to w zasadzie każdego miecza w Japonii, a tradycja utrzymuje się po dziś dzień, choć ograniczona obecnie do kręgów, które jeszcze miecze przechowują z różnych wzgledów) ma swoją indywidualność, którą się często podkreśla indywidualnym imieniem. Spotkamy się jeszcze z kilkoma nazwami mieczy, które będą służyć różnym bohaterom, obecnie zapoznajmy się z nazwą miecza niebios, które Izanagi w rzeczywistości reprezentuje, a więc nazwą miecza-pioruna. Amenoohabari-no-kami - Niebiański Duch Najdoskonalszego Uderzenia, Itsunoohabari-no-kami - Święty Duch Najdoskonalszego Uderzenia.
Jest to z pewnością jakby prawzór miecza, pojętego jako byt idealny, niedościgniony, pozbawiony - jak widać z treści nazw - wszelkich innych cech poza jedyną zdatnością do mistrzowskiego uderzenia

(W.Kotański "Japońskie opowieści o bogach")

*
czytam w autobusie, żeby nie móc nigdzie od niej uciec. jedynym wyjściem alternatywnym jest zaśnięcie, wiec czytam na krótkich trasach, żeby nie móc zasnąć. jest sporo dobrego, sporo, o ile nie zasypiam, co jest trudne.

niedziela, 11 października 2009

Poważne sprawki można znaleźć wszędzie, jeśli sie lubi szukać,, czyli Terry Pratchett "Świat finansjery"

"(...) - Używa pan słów i słyszałem, ze robi pan to dobrze, lecz słowa są miękkie i sprawny język może je uformować w rozmaite znaczenia. Liczby są twarde. Och, można nimi oszukiwać, ale nie da się zmienić ich natury. Trzy to trzy. Nie przekona się trójki, by była czwórką, nawet jeśli ją pan ucałuje. - Gdzieś w w hali zabrzmiał bardzo cichutki chichot, ale pan Bent wyraźnie nie usłyszał. - I niechętnie wybaczają."



"-Dlaczego taki pośpiech, panie Lipwig?
- Bo ludzie nie lubią zmian. Ale jeśli zmiana nastąpi dostatecznie szybko, przeskakują tylko z jednej normalności do drugiej."




"(...) Bent znowu usiadł. Życie z przeczuciami pani Cake bywało nieco skomplikowane, zwłaszcza teraz, kiedy stawały się rekursywne. Jendak do etosu ulicy Wiązów należało pobłażliwe traktowanie cudzych słabostek w nadziei na podobne podejście do własnych.
Lubił panią Cake, ale nie miała racji. Da się zmienić to, jaki się człowiek urodził. Gdyby nie, nie byłoby żadnej nadziei"



"Człowieczek podszedł do stołu i podniósł arkusz papieru.
Banknot lśnił purpurą i złotem. Promieniował. Wydawał się unosić nad papierem niczym maleńki latający dywan. Mówił o bogactwie, tajemniczości i tradycji...
- Zrobimy mnóstwo pieniędzy - obiecał Moist.
Oby się udało, dodał w myślach. Musimy wydrukować conajmniej 6000 000 takich, chyba ze wprowadzimy wyższe nominały.
Ale oto leżał przed nim - tak piękny, ze człowiek miał ochotę płakać, zrobić bardzo dużo takich i schować je do portfela.
- Jak się to panu udało tak szybko?
- Och, spora część to tylko geometria - odparł pan Clamp"



"-Cóż, to był męczący dzień. I jaki to ma sens? Łatwo przechytrzyć liczby. Liczby nie mogą oddać. Za to ludzie układający krzyżówki... Ci są naprawdę podstępni. Kto mógłby wiedzieć, że "pysdx" oznaczało w starożytnym Efebie rzeźbioną w kości igielnicę?
- No więc pan, sir, oczywiście - odparł Drumknott, starannie układając teczki. - A także kustosz Starożytności Efebiańskich w Królewskim Muzeum Sztuki, "Zagadkowicz" z "Pulsu" oraz panna Grace Speaker, która prowadzi sklep zoologiczny na Błonnych Schodach.
- Powinniśmy mieć na oku ten jej sklep, Drumknott. Kobieta z takim umysłem zadowala się dostarczaniem psiej karmy? Nie wydaje mi się."




"- Nie szpałem, droga pani, ale kontemplowałem. - Cribbins wstał. - Kontemplowałem upadek niewiernych i wyniesienie pobożnych. Czyż nie jeszt powiedizane, że Pierwsi będą Osztatnimi, a Osztatni Pierwszymi?
- Wie pan, wielebny, zawsze mnie to trochę niepokoiło - wyznała pani Houser. - No bo co się właściwie stanie z ludźmi, którzy nie są pierwsi, ale też nie całkiem ostatni? Wie pan, tak jakby... truchtają naprzód i starają się jak najlepiej?
Ruszyła do drzwi w sposób, który - nie tak subtelnie, jak sobie wyobrażała - zachęcał go, by jej towarzyszył.
Rzeczywiście to prawdziwa żagadka, Berenicze - zgodził się Cribbins i podążył za nią. - Święte tekszty o nich nie wszpominają, ale nie wątpię, żę... - Zmarszczył czoło. Rzadko kiedy dręczyły go zagadnienia religijne,a to wyglądało na dość trudne. Jendak zmierzył się z nim niczym rasowy teolog. - Nie wątpię, że żnajdziemy ich nadal truchtajacymi, ale być może w przeciwnym kierunku!
- Z powrotem ku Ostatnim? - zaniepokoiła się.
- Ależ droga pani, proszę pamiętać, że wtedy już będą Pierwszymi.
- No tak, o tym nie pomyślałąm. To jedyny sposób, żeby coś takiego się udało, chyba że, oczywiście, oryginalni Pierwsi zaczekają, żeby Ostatni ich dogonili.
- To byłby prawdziwy czud - przyznał Cribbins, obserwując jak zamyka za nimi drzwi."


(T.Pratchett "Świat finansjery")