niedziela, 10 stycznia 2016

białey głowie dość dwie słowie

bardziej z poczucia, że powinnam, w ramach walki z własną inercją wyrastającą w gnuśność, niż z ochoczości pisania. wczas świąteczny przeczytałam 0 stronic książkowych i dobrze mi z tym, gdyż czas ten plebejsko spędziłam na pasaniu kałduna, opilstwie i rodzinno-przyjacielskich swawolach, a wcale mię tytułem tego nieżal nic góralu. teraz napominana przez własne poczucie obowiązku wróciłam do żywota poćciwego i dalej czytam Żywoty, zasię wyimek Wam darowuię o białe głowy pod rozwagę, a i ku uciesze waszey

"Bywaią ine białe głowy, barzo w tym ucieszne dla niektórey drażliwości sumnienia w swoiem miłosierdziu; iako iedna, która gdy przyszło iey sparzyć się ze swoiem miłośnikiem, nie zwoliła mu boday trochę całować się w gębę, poczytuiąc za swoje racuie, że iey usta uczyniły przysięgę wiary y wierności swoiemu mężowi, y nie chciała skazić tey przysięgi ustami, które ią uczyniły y wyrzekły; przedsię co do iey ust brzusznych, które nic o tym nie mówiły ani przyrzekały, zwoliła mu czynić z niemi wedle chęci; y nie czyniła sobie skrupułu, żeby ich uzyczyć, iako że nie iest w mocy gęby tey od góry zobowiązywać się za tamtę od spodku ani tey od spodku za tamtę od góry; skoro obyczay prawa nakazował nie zobowięzywać się za drugiego bez zezwolenia y słowa iedney a drugiey strony y żeby ieden obstał za wszystko"

(Żywoty pań swawolnych, Brantôme, przekład Boy)


*


a żeby nie było, żem prosto z filców wyzuta, życzę wszystkim, którzy jeszcze w litości swej łaskawej odwiedzają ten zachyłek jelita pisaczego, dobrego roku, niechby był oćby o mikron szerszy, dłuższy, tężejszy niźli ten upłynniony (co zważywszy na rozpedzającę się historyę może być trudne) i żebyście się Państwo uśmiechali wbrew ciemnościom.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

idą święta

znać, bo się zwruszyłam: " Przepisy Unii Europejskiej (UE) wymagają przekazania użytkownikom w UE informacji o plikach cookie na Twoim blogu. W wielu przypadkach te przepisy wymagają również uzyskania ich zgody. Grzecznościowo dodaliśmy powiadomienie na Twoim blogu, które pozwala spełnić te wymagania prawne.". Że też jeszcze nadal pamięta się o grzeczności.

piątek, 11 grudnia 2015

polecywajka

miliency mai

wspaniały blob, koleżanki, ale nie tam, że kadzę bo koleżanka. do niedawna nie wiedziałam sama, że ma i se sama niespodziewanie dla się odkryłam. i jest pienkny. i warty i aż wstyd, że ma mało czytaczy, więc polecam, zachęcam, bo na stodziesięć procent bardziej wartały niż nielota, co jest tylko tak naprawdę moim notatnikiem-wyżalnikiem-pompką do roweruego i choć kajam się, to nie bałdzo przywiązuję wagę do piękności wizualnej, staranności, jakości i zasad pisowni (teraz to mi się słowo pisowni źle kojarzy, bo mię się zawsze wszystko kojarzy z różnymi rzeczami). a ón blob polecany jest estetyczny i ładnie napisan i tak szczerze szczerze jest tak ciepły i piękny, że mi serce pęka (bo najpierw roście, a później nie mieści się w półpancerzu). no i fotografie są przemiam!!

a zatem dobry wieczór Państwu! oto OH KRAB!

wtorek, 8 grudnia 2015

Z rozmów - O tym, że skund ma takiego kunia

siedzimy z J w gościach imieninowych, w tle dzieś gra tivi. właśnie podano informację o marynarzach porwanego statku

Ja: ale co z tymi marynarzami?

J: no zostali uratowani

ja; ale co im się stało?

J: no ci (zasłania jedną ręką oko), ci, ci...

ja: (wyczekująco)

J; no ci! (ostentacyjnie zasłania ręką oko) 

ze zniecierpliwieniem - no ciiiii, nie Zorro, tylko ci...

ja: piraci?

poniedziałek, 7 grudnia 2015

"kto tam?"

"(...) Wpatrywałem się w tę listę chyba przez kwadrans. Publika często się wkurza na widok tylu trudnych słów, ale jakoś nigdy nie raczy pomyśleć, na czym polega życie poety. Malarz ma farby olejne i akrylowe, pastele, terpentynę, olej lniany, płótno, pędzle z sobola i z dzika. Kiedy ostatnio posłużyłaś się którymś z tych narzędzi do jakiejś codziennej czynności? Może kiedy smarowałaś kij do krykieta albo nakładałaś tusz na rzęsy. Właściwie Tobie chyba nigdy w życiu nie zdarzyło się smarować kija do krykieta - ale wiesz, o co mi chodzi.Albo muzyk: muzyk ma skomplikowane machiny z drewna, mosiądzu, baranich kiszek i włókna węglowego; ma zwiększone septymy, półtony, skale doryckie i dodekafonie. Kiedy posłużyłaś się zwiększoną septymą, by odegrać się na chłopaku lub fagotowym obbligato, by zamówić pizzę? Nigdy. Nigdy, nigdy, przenigdy. A poeta? Właśnie, biedny poeta: współczujmy nieborakowi. Ma tylko słowa, ten sam materiał, którego cały przeklęty świat używa, by pytać o drogę do toalety, by usprawiedliwiać nieudolne zdrady i żałosny bezwład tuzinkowych szaraczków; poeta nie ma nic poza słowami, tymi samymi, których co dzień, w milionach form i fraz, używa się, by przeklinać, wznosić modły, pomstować, pochlebiać i oszukiwać. Biedny poeta nie może już pisać "rańtuch" zamiast "chustka" ani "otrok" zamiast "chłopiec" - oczekuje się odeń, że z plastiku i styropianowych odpadków, które zaśmiecają forum językowe dwudziestego wieku, stworzy nowe wiersze, że zużyte kondomy stosunków międzyludzkich obróci w oryginalną sztukę."

(Stephen Fry, Hipopotam, przekład Przemysław Znaniecki)

*

barzo gracki tekst
 chciałam napisać coś wesołego, ale zdaje się trafi mnie zaraz szlag, więc się wstrzymam.
z doniesień niedonoszonych, to zrobiłam jeżynówkę, ale w wyniku stanu ducha, który mnie straszył dość regularnie ostatnio, przetrzymałam rzeczoną i wyszła gorzkawa. właściwie nie jest to jakiś wielki problem, bo smak jest ciekawy, ale zapamiętać, że maceracja nie dłużej niż 3 tygodnie!
poza tym grudzień nie przypomina grudnia, minister środowiska i połowa ludzkości uważa, ze miejsce lasów jest w meblach, w pracy lepiej nie mówić, bo mnie chuj szczeli i to wielki oraz owłosiony, idą święta i alamakota.

*

ps: Hipopotam to dobra książka. wsamraz na sobotę

*

ale jest już prawiewtorek

czwartek, 3 grudnia 2015

Z rozmów pedagogicznych - O prostych rozwiązaniach



Ględka na plastyce z racji różnorakiego nauczania mego. sobie ględzimy z szóstoklasistami o wyborze zawodu, przyszłości i pada że najlepiej być nauczycielem i że "wolał/abym...". Argument, - bo pani jest "zawsze w nastroju do żartów i się dobrze czuje"


(...)

Ja: bo nie myślcie, że mi jest tak zawsze do śmiechu. Wyobraźcie sobie- jest kolejna lekcja przyrody na ten sam temat i wychodzę do domu z uczuciem radości, że nareszcie wszyscy  zrozumieliście. Jutro przychodzę...

Klasa: (chichranie)

Ja: i...

Klasa: nie umiemy

Ja: i ja wtedy myślę sobie – bić ich, czy nie bić. bić nie mogę, więc co mi zostaje?

B: Wpaść w depresję!