sobota, 21 marca 2026

A niech to!

...  prawda? Gdybym miała zarabiać swoim blogiem, mieszkałabym w zwiniętej gazecie i lizała żwir, acz po prawdzie, moja prawdziwa praca  hm...

Żeby nie zgubić wielu tematów hulających mi po głowie, jak to ja na blobie opiszę, ach jakże ja je wysmaruję, tradycyjnie notowałam sumiennie i równie sumiennie kartkę wyrzuciłam w ubiegły łikend podczas trzepania biurka. Chciałoby się rzec Bóg dał, Bóg wziął. Na zewnątrz aura woła mnie wyjdź, wyyyyjdź, a zatem, żeby nie ulegać aurze, siadłam do biurka, żeby spędzić czas przed ekranem. Dobra, wcale nie, zaraz wyjdę i do aury, ale za chwilę, bo ona nie kusi mnie po nic, ona mi każe popiłować wycięte przedwczorej gałęzie rozłażącego się wierzbowiska i sumaków, a że robię to piłką ręczną, to mi się nie śpieszy. Zanim jednak poczujecie dla mnie współczucie, nadmienię, że lubię ten sport (piłowanie piłką ręczną, nie że wycinanie, bo robię to w ostateczności), ale traktuję, no właśnie, jako sport, więc jak nie chce mię się na stok, to nie idę. Albo idę później. 

Zmienia nam się znowu diametralnie podstawa programowa, miłosiernym milczeniem pominę wszystkie trudne słowa, w których o tym zabiegu myślę, bo co jakoś okopię się w starej, obuduję dydaktycznie i położę dach, sowa przynosi pismo że przeprowadzamy się do innego lasu. Kuj tam z tym!

Tak czy siak śledzę różne inspire na fajtbuku i wreszcie sprecyzowała się w mózgoczaszcze myśl, która pływała tam kraulem. Czego brakuje nam nauczycielom w kwestii pomysłów, scenariuszy, świetnych lekcji. Brakuje nam podręcznika porażki.

Już wyjaśniam, wspaniałych pomysłów, inspiracji, scenariuszy projektów jest mnóstwo, bo mnóstwo jest wspaniałych i zaangażowanych nauczycieli, jednak, jak to przy prezentacjach, nie wybierasz tego, co ci nie idzie, tylko to, co wyszło. Zatem każdy z tych pomysłów jest świetny i komuś wyszedł. Matką jednak sukcesu jest nie tylko wspaniały, zaangażowany nauczyciel i świetny pomysł, ale także beneficjenci i warunki, wiadomka, to każdy rozumie.

Są klasy samograje i są klasy, przy których człowiek czasem ma ochotę i zaszczyt tłuc głową w ścianę, nie to, że słabe, po prostu tak jest i już, coś nie bangla choćbyś żonglował piłką na nosie.
Pracuję metodą projektową od początku kariery zawodowej i raz było tak że władowaną energię uczniowie ponieśli, pomnożyli swoją i wszyscy wybuchliśmy w kaskadach confetti, a  bywało tak, że choć leciałam na stację dotankować energii, wszystko poszło w komin. 

Do rzeczy, szkolenia, profile inspiratorskie, dydaktycy ofiarowują nam pomysły, kołczing i pozytywną motywację, jacha, każdy z nas tego potrzebuje, jednak rozbijamy sobie mordę, kiedy nie wychodzi. Rodzi się frustracja, jakieś poczucie żalu i niesprawiedliwości - dlaczego mi nie, na pewno to ściema, kurdę, jestem do dupy że nie umiem tego doprowadzić do takiej jakości

Do czego dążę, otóż brakuje mi aneksu z twardą rzeczywistością, podręcznika porażki, który powie - może ci nie wyjść to, to i to, gdyby nie wyszło, zrób to, albo tamto, stuknij młotkiem, wyrzuć, zawiń to sznurkiem, pomiń, odpukaj, zapomnij. Konkretnie, nie niejasne: spróbuj następnym razem, za pierwszym razem się nie uda, ale już następnym poprawisz, a  kolejne wyjdą perfekcyjnie, zmień podejście, zmodyfikuj, dostosuj do klasy, czyli dydaktyczne mglistości, które podstępnie niby się troszczą, niby wspierają, ale tak naprawdę zrzucają ci na barki odpowiedzialność za to, że nie wyszło i czujesz się jak bałwan nieumiejąc dostosować, zmodyfikować, czy dajboże spróbować następny raz. 

A gdyby takie narzędzie, taką stronę porażek stworzyć, z bazą błędów, trudności i konkretnymi sposobami, jak ludzie sobie z tym poradzili, kurczę, myślę, że miałaby wzięcie, bo wbrew pozorom świadomość twardej rzeczywistości, świadomość tej właśnie porażki, potrafi przynieść ulgę głębszą, niż ciągła jazda na oparach tęczy. To dotyczy również dzieciaków.

Tak, czy inaczej darzbór! Podrzucam Wam kilka fotek z ubiegłych dwóch tygodni mojego królestwa

Wegetatywne rozmnażanie fiołka afrykańskiego 


Przygotowania do kiermaszu ogrodniczego (zaczynamy już we wrześniu)



"Pajęczaki - stawonogi, które mają 4 pary odnóży"

Biblioteczka i nasza hodowla


Pierdolnik

Żeby ukryć pierdolnik kupiłam sobie parawan


Tablica po zaledwie 3 godzinach

Demografia w kl 7




Nasz społeczny projekt klasowy (kl 5)


Stacja Migracja kl 7


Dzieciństwo Frycka (kl 4)