środa, 12 marca 2014

Z rozmów z przyjaciółmi - O skomplikowanej osobowości

kończymy z Retes rozmowę tefloniczną

ja (rzut okiem w lutro) boszz... znowu muszę się odchudzić

(smętnie)  boszszsz moje życie składa się z zawodów miłosnych i odchudzania...

6 komentarzy:

  1. bez smętów, przecież mówią, że najważniejsze, to mieć w ręku dobry zawód, a u Ciebie ich dostatek, z miłosnymi włącznie - od przybytku głowa nie boli ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. "Już tyle lat jestem na diecie, że schudłam chyba 600 kilo", powiedziała kiedyś Liz Taylor.
    A ja teraz zastanawiam się, czy lepsze są zawody miłosne, czy sportowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najlepiej jest jak już jest po zawodach ; D

      Usuń
  3. Niekoniecznie najlepiej, szczególnie jak to właśnie u mnie bywa-odchudzanie składa się z zawodów.Poza tym zwody są takie oklepane, chciałabym sukcesu... tudzież ekscesu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato, wierzaj mi, u mnie też! Podejrzewam, że tłuszcz krystalizuje się z powietrza by w chwili mojej nieuwagi podstępnie wślizgnąć się i wypełnić chmurkę!

      Usuń