poniedziałek, 14 listopada 2016

rozrywki bohemiańskie

Tak sobie myślałam brnąc przez to, co jeszcze niedawno było pierwszym śniegiem, teoretycznie wychowuje się dzieci w poczuciu, że pokój jest ważny i dobry, i że wojna jest straszna i boli, ale chyba jakoś to wychowanie nie idzie. Tyle lat i nadal pośniegowa breja.

Wróciłam przed chwilą z "Tetaru przy stoliku", jaraczowskiego projektu już okazuje się 20letniego. Sztuka czeskiego pisarza Mirko Stiebera: "Blaha i Vrhlicka" (czytają Artur Steranko i Katarzyna Kropidłowska). 
Czesi to mają jednak serca leżące nisko przy ziemi, słyszące puls. Bez zadęcia, bez patosu, uniesień i siąkania ukradkiem w chusteczkę, a jest żywo, lirycznie w ciepłym, zabawnym, a przecież wcale nie wesołym świecie zaścianka. Iście po czesku - w zadupiu skonstruował autor ciepły kąt z kawałków rzeczywistości i kilku obskurnych sprzętów domowych; i z serca właśnie. Przypadkowe zderzenie się (sensu stricto) niedowidzącej pani Vrhlicki i pijanego pana Blahy owocuje historią codzienności, której pierwszym słowem, swoistym fiat lux, jest, a w zasadzie są: "proszę, zrób mi dziecko". Przeszłam przez to czytanie z łagodnym uśmiechem i naprawdę serdecznym rozbawieniem, co nie oznacza, że nie widać było pod spodem tego naszego durnego, pięknego i absurdalnego życia. Będziecie mieli okazję - iść, a jakże, iść.
I może to właśnie Czesi powinni kierować tym światem?

aha, zmartwiło mnie, że spotkanie było w naszym zadupiu, czyli wsi gminnej, za darmo, w sensownej porze, bo o 17, a nie było na nim ani jednego młodego człowieka. A nie, pardąsik, ja byłam (sic!)


*

na obrazek wstawiłabym zdjęcie superpełni, ale jeden z moich pstryków marudzi,a  drugi chwilowo nie ma możliwości zrzucenia się na kompiszon. zresztą i tak na fb jest ta pełnia w srylionie odsłon. o ja wrzucę śnieg zez czwartku. na św. Janie w oleju i moim ogrodzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz