Zbliża się Mongolia, a wpisowego dziennika Kazachstanu jeszcze nie zakończyłam i przebuk, coraz trudniej mi z tym. I nie to, że nie mam czasu, mam, ale go trwonię, całymi garściami trwonię go, podrzucam, rozsypuję i nacieram się nim, a co! Dyscyplinuję się wszakże dziś, gdyż jak wyżej i mus się trochę rozbujać. No to skrobnę, co tam panie, ten tego, przejrzałam.
Przeczytałam w końcu dostaną od siostry kurzą paczkę nieocenionej Justyny Bednarek. Czterotomowy cykl, w którego skład wchodzą: Piąta kura u wozu, O kurza twarz!, Hip hip kura! i Kury z grubej rury, to zabawna historia dla dzieci, ale i dorośli, czego przykładem (hm, w zasadzie to tak naprawdę nie mam pewności) jestem ja. Rodzina Ogórków zrządzeniem Wielkiego Narratora zostaje opiekunami czwórki bardzo łebskich kur. Pani Justyna w mądry, a nie pouczycielski sposób dotyka neuroatypowości, wieku, smarfonów, rozłąki, przyjaźni i innych jeszcze tematów, kryjąc je pod historyjkami, w których najzaradniejsze są kury. A że ja kocham kury, to wiecie...
Przeczytałam też zebrane w dwa tomy paski Mafaldy. Kiedyś czytałam ją w takich zeszytach zbiorczych i dopiero niedawno wpadłam na pomysł, że może jest wydana no i wyobraźcie sobie, jest!
Polecę Waszej uwadze także film Dziki diament w reżyserii Agate Riedinger (obejrzałam na HBOMax). Przesmutny obraz marzeń i lęków współczesnej nastolatki. Film poprowadzony w oszczędny sposób z przekonującą grą Malou Khebizi, która nie jest profesjonalną aktorką. Główna bohaterka filmu marzy o wzięciu udziału w telewizyjnym reality show, co traktuje jako furtkę do świata, ucieczkę od swojego codziennego życia, a te, jak wiele furtek i ucieczek, są trudne, bolesne i okupione poświęceniem w dodatku nie taki, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Signum temporis. Polecam bardzo.
A żeby nie było, że tak zupełnie strwoniłam czas, to dodam kilka zdjęć z tzw symbolicznych (bo prawdziwe są w sierpniu, kiedy będę w Mongolii) urodzin, a pomiędzy książkami umieszczę zdjęcia moich koleusów, które nanana rosną jak szalone. Dobra, zaginam też w ogrodzie!
Moja rodzina i przyjaciele to jakaś w ogóle nagroda za dobre sprawowanie w poprzednim życiu. Są cholernie klawi!





Tymczasem ja też trwonię czas, ale inaczej niż Ty. Próbuję się pozbierać i wrócić do świata żywych.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że pomału wszystko będzie lepiej, ściskam Frau <3
Usuń