Udostępniam na FB post kobiety, która mówi o wycinkach planowanych na przepięknych i charakterystycznych dla Warmii drogach-alejach ze starodrzewem. Te drogi to od wielu lat już nasza wizytówka z achami, ochami i mnóstwem fotek przesyłanych przez gości, że cudowne tunele, że jakie to wspaniałe... Natalia pisze pięknie i jest odważna, dzwoni, dopytuje,
"pyskuje".
Nie, nie znam jej, dopiero trafiłam na jej post, to nikt
znajomy, ale podziwiam ją od tego momentu, bo umie więcej niż ja, która
wyrażenie opinii o ochronie środowiska, starcie z ludźmi znajomymi, kiedy
chodzi o wycinanie drzew, okupuję stratą sił, na co nie bardzo mogę sobie
obecnie pozwalać.
Kiedy udostępniam post, FB mnie pyta: "o czym myślisz Joanna?" - myślę, że ludzie tego nie rozumieją, mają swoje "szybkie" argumenty, które maskują inne, bardziej przyziemne. Mam taką tezę, że to także z powodu spłycania wrażliwości, sprowadzania jej do podstawowych, makroskopowych "podniet". To lata braku przywiązywania wagi do edukacji artystycznej (pamiętamy nasze lekcje muzyki plastyki, które, owszem miały fajnych nauczycieli, ale nie oszukujmy się, były i są traktowane w edukacji, jako tzw "michałki"), to brak uwrażliwiania na sztukę i piękno w domach, gdzie często walczymy o tzw "lepszy byt", który wiążemy ze statusem majątkowym, nie posiadaniem na ścianie obrazu lokalnego artysty lub choćby obrazka namalowanego przez własne dziecko. Nie mogę oczekiwać, że ludzie głęboko zaczną czuć więź z pięknem i naturą, kiedy swój dobrostan wiążą z basenem na podwórku, ładnym i szybkim samochodem i sprawami, do których trzeba pędzić "jak najszybciej", nawet, jeśli to tylko parę kilometrów. Nie mogę oczekiwać, ze przy braku, czy uciekaniu od refleksji nad własnym życiem i swoim wnętrzem, będą w stanie wygenerować refleksję o długoterminowych zaletach alei drzew. "Bycie tu i teraz" wygina się na kształtkach cywilizacji w sposób kaleki. Myślę i boli mnie świat.
Zdjęcie ze świąt