sobota, 21 grudnia 2013

przedświąteczny nicnierób

W dzisiejszym śniku pływałam łodzią żaglową, wąską i wysoką  z fokiem, ale jakoś tak dziwnie umieszczonym, jak grot. może nie byłoby to tez nic dziwnego, gdyby nie to, że pływałam po naszych żegockich drogach, a później wewnątrz jakiegoś budynku (przez korytarze i schody). trzeba było sterować jak sam szatan i kiedy zatrzymywaliśmy się (była nas trójka, siedzących jak w  tej zagadce logicznej - jedno za drugim i nawet nie wiem, kto był tam z  tyłu, bo siedziałam pierwsza,) łódź utykała na mieliźnie, trzeba ją było spychać i dopiero po rozwinięciu żagla "wskakiwała na falę", wyraźnie było czuć, jak podnosi się kadłub i łódź płynie hmm, po żwirze? po dywanie...?
W pewnym momencie, dokładnie koło kościelnej furtki, dosiadł się do nas koleś, o którym wiedziałam że był szatanem, mało tego, byłam z nim w kumpelskich stosunkach, tak to czułam. pogadał, pogadał i zniknął.
Aha, staliśmy jeszcze na śluzie

w drugim śniku byłam w teatrze (tym samym, po którym pływałam łodzią) z dzieciakami. Wszystko było w pluszu, a późnieij jechałam samochodem z kimś z rodziny na poldery, które miały być zalane wodą. Ten ktoś to był jakiś wujek, który był tam głównym inzynierem i chciał mi to pokazać

W trzecim wybierałam się do kolei z Poznania, miałam spakowany plecak w jakiś cholernie surwiwalowy sposób, ale nie doszłam na przystanek, bo moja Panna Łaskotka biegła przez staw P.Poż i zatrzymałam się zastanawiając, jak ulicha może biec po powierzchni, a wtedy ona stanęła i zaczęła tonąć. No i czekałam czy zacznie pływać, a jednocześnie szykowałam się żeby wskoczyć do stawu i ją wyciągnąć, tylko myślałam jeszcze, czy powinnam to zrobić w butach i swetrze.


*

A w domu Mirek znów chory, nie je (zupełnie jak niekot), nie pije i rzyga jak kot wszystkim (a głównie już sokami trawiennymi). To mnie martwi bardzo. Druga rzecz, która mnie martwi, to ta, że nie jadę z Dream Teamem w tym roku do Włoch, ale przy dziurze budżetowej mojej, branie pożyczki na wyjazd byłoby co najmniej nierozsądne, ech... :(
Jeszcze nie skończyłam sprzątania, choinka czeka w garażu na obsadzenie, a ja kupiłam sobie prezent pod choinkę. Myslałam o kupnie pięknego albumu "Warmińskie kapliczki" i  prawie kupiłam sobie, ale popatrzyłam na cenę - 80zł, myślę sobie, drogo cholera przed świętami, kupię  innym razem, tymczasem w niezupełnie odległej galaktyce, która znajdowała się na drugim końcu sklepu, za stówę bez grosza leżał sobie zestaw 25 komiksów Tytusa Romka i Atomka. no to wróciłam bez tych kapliczek... 
: ]



mamo, zasłałam łazienkę!

 

10 komentarzy:

  1. Siostro wybrałaś właściwie, Tytus, Romek i Atomek bardziej są gender i bliższe szatanowi niż jakieś tam dewocyjne kapliczki. Burdel w łazience też sprzyja złym mocom mój proboszcz twierdził że od bałaganu zaczyna się nieporządek duchowy.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale ja tę książkę o kapliczkach też kupię, tylko w innym czasie. czuję feblik do kapliczek : ]

    OdpowiedzUsuń
  3. A do porządku w łazience, nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie siostro, bo szatan występuje nie tylko w snach ale i we florze bakteryjnej pod deską klozetową. Apage..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeee, nigdy go tam nie szukałam!
      :D

      Usuń
  5. Też bym kupiła komiksy, a po kapliczki odsyłam tutaj http://aros.pl/szukaj/Warmi%F1skie+kapliczki/0
    Baron

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurna, przecena! pombuk nade mną czuwa! czuj czuj czuwaj!! :D
      Baronie, jesteś wielka!!

      Usuń
  6. Już wiem chcesz mnie zniechęcić, jakbym chciał Cię odwiedzić jako ulubioną poetkę dlatego że czytaną po raz pierwszy od czasu R.M. Bruno, to tego nie zrobię bo moja żona i szóstka dzieci przyzwyczajona jest do innych standardów. W każdym razie Wesołych Świąt i nicnierobienia ale o ty czasem niestety decyduje fizjologia.

    OdpowiedzUsuń
  7. o rany, czuję się pochwalona wręcz! zaraz tam zniechęcić! : P

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziura na dziurze
    śnieg na kliszy

    Lepiej boso
    u mnie nocą
    w nocnej ciszy

    OdpowiedzUsuń