Przynajmniej tak mówi tytuł książki Tomasza Szlendaka i jest to podsumowanie chyba wielu naszych intuicyjnych obserwacji. Zanim spadnie namnie eskadra świętego oburzenia wyjaśniam, że nie idzie o zaprzeczenie miłości, jako wartości. Książka raczej ogląda zmiany modelu związków, bierze pod lupę przeszłość, teraźniejszość i trochę przyszłości., próbuje przepracować mity i utrwalone klisze, które już w dzisiejszym świecie nie funkcjonują. Trochę śmieszno, trochę straszno, trochę grustno, ale tak czy siak, jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad jednorożcem, warto przeczytać.
Miałam ten wpis zrobić już tydzień temu, a patrzcie, wyszło akurat w walentynki i przyrzekam, że to zbieg z okoliczności, gdyż wcześniej przypadki skutecznie odciągały mnie od bloga. Rozpaczliwymi uderzeniami ramion pokonałam fale nieoznaczoności i chwyciłam się pachoła na kei i oto z poświęceniem przynoszę garść pierdół
Pierwsza jest taka, że w środę rozebrałam choinkę, więc mamy chyba nowy rekord
Druga jest taka, że sprawdziłam, jak będę wyglądać w posiwiałości i do tego celu użyłam anielskiego włosia z choinki
Trzecia jest taka, że wchodząc po drabce do pawlacza, stłukłam pół pudełka zabytkowych bombek o wartości sentymentalnej, bo były wśród nich też moje ulubione
Czwarta jest taka że napisał do mnie kochany Janek B., redaktor moich trzech książeczek i wyciągnął mnie z dziury niepisania pytając czy mam coś dlań, gdyż chciałby. Świecie błogosław ludzi, którzy nadal wierzą w moje pisanie, ale teraz przeszukuję bloga pod kątem.
Piąta jest taka, że podczas nieudanych prób włożenia wypadniętej uszczelki do odkurzacza (wiem jak to zrobić, ale mam zbyt gruby śrubstak płaski, żeby go wcisnąć pod pierścień, a zbyt cienką odwagę, żeby zrobić to tym, który mam, w wielkim wzburzeniu objawiającym się nieparlamentarnym zachowaniem i słownictwem, pomyślałam sobie znienacka (niezbadane są ścieżki pomysłów, że ciekawe, czy udałoby mi się skłonić AI do wygenerowania muzyki do piosenki, którą kiedyś napisałam (2009). I wiecie co, choć ucięła mi jedną strofę, to muzykę zrobiła bardzo blisko tej, która gra w mojej głowie.
Dobrych walentynek!
a tu jest srebrnej wuszki wersja Kuby Gornowicza





nie no piosenka o Soledad świetna, posłuchałam se z przyjemnością tanga. i klimat taki z dwudziestolecia mi także odpowiada :-)
OdpowiedzUsuńco zaś sie tyczy książki, otóż miłość istnieje, jako reakcja chemiczna. i tyle. jako ogłupienie, stan wyjątkowy, zabójczy dla nosiciela ...ale za to jaki przyjemny :-)
i dobrze ci w tej długiej fryzurze, serio serio.
Ja mam taką, tylko moje włosy są nieco kręcone co przy długości objawia się wiecznym zmierzwieniem, ale nie nosze rozpuszczonych bo mi przeszkadzają :D
UsuńJak ja to rozumiem - też mam kłaki już do pasa, i dalej zapuszczam, tym razem zamierzam pobić swój osobisty rekord.
UsuńAle w rozpuszczonych nie chodzę, bo mi zawadzają w życiu mocno.
Nasunęła mi się od razu Kołaczkowska w drama tangu o Antonio:):):) Miłość... Walentynki, moja katastrofa z palcem i obiad super przywieziony przez Jaskóła, ach miłość:):):):):)
OdpowiedzUsuńWierszyk stary z 2009 :D
UsuńTa AI jednakowoż nieco mnie przeraża.
OdpowiedzUsuńAle muzykę do piosenki ładną Ci wyprodukowała, i ten głosik damski z takim delikatnym przedwojennym brzmieniem dobrała akuratnie bardzo.
Ty jej (AI) musisz to wszystko wytłumaczyć, czego chcesz?
A miłość to zadziwiająca sprawa... Nie wiem czy chce mi się o niej czytać porozbieranej na czynniki.
Poza tym, ile można mieć książek, kiedy lubi się tylko rzeczywiste. Może kiedyś gdzieś wypożyczę, jeno nie w naszej gminnej, bo tam jednak chyba nie będzie.
Czy mogłabym się z Tobą skontaktować prywatnie? A jeśli tak, to jak?
Ponieważ mam pytanie.
To może się jednak złamię.
UsuńOraz dzięki za kontakt, już sobie zapisałam. Więc jakby co, możesz go zniknąć.
UsuńZniknęlam, zostawiam tylko odpowiedź :D Nie promptowałam jej, dałam tylko tekst i poprosiłam o tango z kobiecym głosem. Książka nie rozbiera na czynniki, ale objaśnia i uważam dość udatnie, dlaczego np teraz tyle związków się rozpada. Warto przynajmniej przejrzeć tę książkę.
UsuńNatychmiast zapuszczaj włosy, będzie jak znalazł! W siwych wyglądasz obłędnie pięknie!
OdpowiedzUsuńależ ja mam takie długie włosy :) do pasa, a chyba nawet nieco dłuższe :D tylko najczęściej w warkoczu albo w kukiełce na czubku :D
UsuńTo jeszcze lepiej! Teraz zostaje Ci tylko posiwieć 😂
UsuńA walentynki... no cóż... ch***nia.
OdpowiedzUsuńja lubię, tak naprawdę, nawet bardzo lubię :) Daje walentynki moim dzieciakom w szkole, wysyłam życzenia znajomym, choć wczorej akurat nie wysłałam, gdyż robiłam inne rzeczy i zapomniałam :D
UsuńJa tylko o swoich walentynkach mówię.
UsuńKurcze, przerażają mnie te możliwości AI. Piękna piosenka jej wyszła!
OdpowiedzUsuńNo ja też jestem zaskoczona! Acz to utwierdza mnie w przekonaniu, że rytm wiersza zrobiłam tak, jak słyszałam muzę w głowie
Usuń