wtorek, 15 grudnia 2015
poniedziałek, 14 grudnia 2015
idą święta
znać, bo się zwruszyłam: " Przepisy Unii Europejskiej (UE) wymagają przekazania użytkownikom w
UE informacji o plikach cookie na Twoim blogu. W wielu przypadkach te
przepisy wymagają również uzyskania ich zgody. Grzecznościowo dodaliśmy powiadomienie na Twoim blogu, które pozwala spełnić te wymagania prawne.". Że też jeszcze nadal pamięta się o grzeczności.
piątek, 11 grudnia 2015
polecywajka
miliency mai
a zatem dobry wieczór Państwu! oto OH KRAB!
wspaniały blob, koleżanki, ale nie tam, że kadzę bo koleżanka. do niedawna nie wiedziałam sama, że ma i se sama niespodziewanie dla się odkryłam. i jest pienkny. i warty i aż wstyd, że ma mało czytaczy, więc polecam, zachęcam, bo na stodziesięć procent bardziej wartały niż nielota, co jest tylko tak naprawdę moim notatnikiem-wyżalnikiem-pompką do roweruego i choć kajam się, to nie bałdzo przywiązuję wagę do piękności wizualnej, staranności, jakości i zasad pisowni (teraz to mi się słowo pisowni źle kojarzy, bo mię się zawsze wszystko kojarzy z różnymi rzeczami). a ón blob polecany jest estetyczny i ładnie napisan i tak szczerze szczerze jest tak ciepły i piękny, że mi serce pęka (bo najpierw roście, a później nie mieści się w półpancerzu). no i fotografie są przemiam!!
a zatem dobry wieczór Państwu! oto OH KRAB!
wtorek, 8 grudnia 2015
Z rozmów - O tym, że skund ma takiego kunia
siedzimy z J w gościach imieninowych, w tle dzieś gra tivi. właśnie podano informację o marynarzach porwanego statku
Ja: ale co z tymi marynarzami?
J: no zostali uratowani
Ja: ale co z tymi marynarzami?
J: no zostali uratowani
ja; ale co im się stało?
J: no ci (zasłania jedną ręką oko), ci, ci...
ja: (wyczekująco)
J; no ci! (ostentacyjnie zasłania ręką oko)
ze zniecierpliwieniem - no ciiiii, nie Zorro, tylko ci...
ja: piraci?
J: no ci (zasłania jedną ręką oko), ci, ci...
ja: (wyczekująco)
J; no ci! (ostentacyjnie zasłania ręką oko)
ze zniecierpliwieniem - no ciiiii, nie Zorro, tylko ci...
ja: piraci?
poniedziałek, 7 grudnia 2015
"kto tam?"
"(...) Wpatrywałem się w tę listę chyba przez kwadrans. Publika często się wkurza na widok tylu trudnych słów, ale jakoś nigdy nie raczy pomyśleć, na czym polega życie poety. Malarz ma farby olejne i akrylowe, pastele, terpentynę, olej lniany, płótno, pędzle z sobola i z dzika. Kiedy ostatnio posłużyłaś się którymś z tych narzędzi do jakiejś codziennej czynności? Może kiedy smarowałaś kij do krykieta albo nakładałaś tusz na rzęsy. Właściwie Tobie chyba nigdy w życiu nie zdarzyło się smarować kija do krykieta - ale wiesz, o co mi chodzi.Albo muzyk: muzyk ma skomplikowane machiny z drewna, mosiądzu, baranich kiszek i włókna węglowego; ma zwiększone septymy, półtony, skale doryckie i dodekafonie. Kiedy posłużyłaś się zwiększoną septymą, by odegrać się na chłopaku lub fagotowym obbligato, by zamówić pizzę? Nigdy. Nigdy, nigdy, przenigdy. A poeta? Właśnie, biedny poeta: współczujmy nieborakowi. Ma tylko słowa, ten sam materiał, którego cały przeklęty świat używa, by pytać o drogę do toalety, by usprawiedliwiać nieudolne zdrady i żałosny bezwład tuzinkowych szaraczków; poeta nie ma nic poza słowami, tymi samymi, których co dzień, w milionach form i fraz, używa się, by przeklinać, wznosić modły, pomstować, pochlebiać i oszukiwać. Biedny poeta nie może już pisać "rańtuch" zamiast "chustka" ani "otrok" zamiast "chłopiec" - oczekuje się odeń, że z plastiku i styropianowych odpadków, które zaśmiecają forum językowe dwudziestego wieku, stworzy nowe wiersze, że zużyte kondomy stosunków międzyludzkich obróci w oryginalną sztukę."
(Stephen Fry, Hipopotam, przekład Przemysław Znaniecki)
*
barzo gracki tekst
chciałam napisać coś wesołego, ale zdaje się trafi mnie zaraz szlag, więc się wstrzymam.
z doniesień niedonoszonych, to zrobiłam jeżynówkę, ale w wyniku stanu ducha, który mnie straszył dość regularnie ostatnio, przetrzymałam rzeczoną i wyszła gorzkawa. właściwie nie jest to jakiś wielki problem, bo smak jest ciekawy, ale zapamiętać, że maceracja nie dłużej niż 3 tygodnie!
poza tym grudzień nie przypomina grudnia, minister środowiska i połowa ludzkości uważa, ze miejsce lasów jest w meblach, w pracy lepiej nie mówić, bo mnie chuj szczeli i to wielki oraz owłosiony, idą święta i alamakota.
*
ps: Hipopotam to dobra książka. wsamraz na sobotę
*
ale jest już prawiewtorek
czwartek, 3 grudnia 2015
Z rozmów pedagogicznych - O prostych rozwiązaniach
Ględka na plastyce z racji różnorakiego nauczania mego. sobie ględzimy z szóstoklasistami o wyborze zawodu, przyszłości i pada że najlepiej być nauczycielem i że "wolał/abym...". Argument, - bo pani jest "zawsze w nastroju do żartów i się dobrze czuje"
(...)
Ja: bo nie myślcie, że mi jest tak zawsze do śmiechu.
Wyobraźcie sobie- jest kolejna lekcja przyrody na ten sam temat i wychodzę do
domu z uczuciem radości, że nareszcie wszyscy
zrozumieliście. Jutro przychodzę...
Klasa: (chichranie)
Ja: i...
Klasa: nie umiemy
Ja: i ja wtedy myślę sobie – bić ich, czy nie bić. bić nie
mogę, więc co mi zostaje?
B: Wpaść w depresję!
środa, 2 grudnia 2015
"40 twarzy earl greya"
Dziś na próbie do Jasłów złapałam melancholicką zawiechę. Przypłynęła do mnie gdym smętnie wyjrzywała przez okno, szukając tam pociechy wobec wyczynów trupy (sic!) jaślanej. Z pól ponurych listopadowych do mnie przypłynęła, z pól oszronionych przybyła, z któregoś nazad roku szkolnego się przypomniała, kiedy to jasła przygotowywała nasza koleżanka.
Wpadam ja onego roku na próbę i głęboko wzruszona kurduplowatymi Maryjką i Józefkiem wdzięcznie cupającymi w lichej stajence, zapragnęłam spojrzeć w dzierżone czule zawiniątko. Odwijam więc z nabożeństwem powijaki, by ujrzeć słodką twarz młodocianego zbawiciela, a stamtąd wyhyca na mnie kosmata, długoucha, wściekle niebieska morda pluszowego zająca.
* tytuł wzięłam na Janurzu z naszego wspólnego poniekąd lamusa słów i pierdoł, które czasem popychamy
