czwartek, 26 lutego 2009
O potrzebie istnienia zarośli łopianu
Nikt mnie nie chce, piszczała Lala w kącie między kuchenką a nogą fotela. Nikt mnie nie kocha i nikt mnie nie przytuli. Jestem taka brzydka, starzeję się, rozmazywała farbę na szmacianych policzkach. Ceratowy wyjmował rzepy z ogona.
Pozamiatałam anioła
Któregoś dnia wreszcie się wkurwiłam i pozamiatałam anioła. Właściwie niezupełnie wiem za co, niezupełnie dlaczego. Może, bo stał? Bo tylko patrzył, a powinien coś mi powiedzieć, przynajmniej coś. Tego dnia słońce było bardzo bardzo maleńkie, było jak szpilka, na której mieszczą się anioły (jakaś setka). Możliwe, ze właśnie to mnie wkurwiło, pozamiatałam go i już tam nie mieszka.
środa, 25 lutego 2009
na widelcu
Przeprowadzam się, oznajmił Ceratowy, tam gdzie mnie już nic nie zaboli. To chyba pod stół, zastanowiła się Lala
zmęczenie materiału
najpierw zaczyna wyć, później co jakiś czas ustaje, krztusi się, wyrzuca pojedyncze kłębki dymu, następnie robi "ping" i to już
środa, 18 lutego 2009
za dużo książek
"Przeczytałeś za dużo romansów - odparł Saint-Savin - i próbujesz jeden z nich przeżyć, jako że romans ma uczyć bawiąc, a uczy rozpoznawania pułapek, jakie zastawia na nas ten świat.
- A czegóż miałby nauczyć mnie ów romans, który nazwałeś romansem o Ferrancie?
- Romans - wyjaśnił mu Saint-Savin - winien zawsze mieć fundament, jakieś nieporozumienie co do osoby, intrygi, miejsca, czasu lub okoliczności, z tych zaś nieporozumień fundamentalnych winny wywodzić się nieporozumienia epizodyczne, zagmatwania, perypetie, a wreszcie nieoczekiwane i przyjemne rozwiązania. Mam na myśli takie nieporozumienia jak rzekoma śmierć jakiejś postaci albo jak zabicie niewłaściwej osoby, a także nieporozumienia ilościowe, jak na przykład, gdy niewiastasądzi, ze jej ukochany nie żyje, i poślubia innego, albo jakościowe, kiedy błądzi osąd zmysłowy czy kiedy grzebie się kogoś, kto wydaje się martwy, choć jest tylko pod wpływem usypiającego napoju. Bywają też nieporozumienia co do relacji, jak wtedy gdy ktoś niesłusznie uznaje się za zabójcę innego człowieka, albo co do narzędzia, jak wtedy gdy pozoruje się zasztyletowanie kogoś, używając broni takiej, że przy zadawaniu rany ostrze nie zagłębia się w gardle, ale chowa w rękojeści, nasączając krwią gąbkę... Nie wspomnę już o sfałszowanych pismach, naśladowaniu głosu, listach doręczonych z opóźnieniem lub doręczonych w innym miejscu czy innej osobie. A wśród tych forteli najznamienitszy, choć zbytnio pospolity, jak ten, który polega na pomyleniu osób, uzasadniając to poprzez wprowadzenie Sobowtóra... Sobowtór to lustrzane odbicie, które dana postać ma cały czas za lub przed sobą. Dzięki takiej pięknej intrydze czytelnik odnajduje siebie w owej postaci (...)"
(U.Eco "Wyspa Dnia Poprzedniego")
*
No i wszystko jasne
- A czegóż miałby nauczyć mnie ów romans, który nazwałeś romansem o Ferrancie?
- Romans - wyjaśnił mu Saint-Savin - winien zawsze mieć fundament, jakieś nieporozumienie co do osoby, intrygi, miejsca, czasu lub okoliczności, z tych zaś nieporozumień fundamentalnych winny wywodzić się nieporozumienia epizodyczne, zagmatwania, perypetie, a wreszcie nieoczekiwane i przyjemne rozwiązania. Mam na myśli takie nieporozumienia jak rzekoma śmierć jakiejś postaci albo jak zabicie niewłaściwej osoby, a także nieporozumienia ilościowe, jak na przykład, gdy niewiastasądzi, ze jej ukochany nie żyje, i poślubia innego, albo jakościowe, kiedy błądzi osąd zmysłowy czy kiedy grzebie się kogoś, kto wydaje się martwy, choć jest tylko pod wpływem usypiającego napoju. Bywają też nieporozumienia co do relacji, jak wtedy gdy ktoś niesłusznie uznaje się za zabójcę innego człowieka, albo co do narzędzia, jak wtedy gdy pozoruje się zasztyletowanie kogoś, używając broni takiej, że przy zadawaniu rany ostrze nie zagłębia się w gardle, ale chowa w rękojeści, nasączając krwią gąbkę... Nie wspomnę już o sfałszowanych pismach, naśladowaniu głosu, listach doręczonych z opóźnieniem lub doręczonych w innym miejscu czy innej osobie. A wśród tych forteli najznamienitszy, choć zbytnio pospolity, jak ten, który polega na pomyleniu osób, uzasadniając to poprzez wprowadzenie Sobowtóra... Sobowtór to lustrzane odbicie, które dana postać ma cały czas za lub przed sobą. Dzięki takiej pięknej intrydze czytelnik odnajduje siebie w owej postaci (...)"
(U.Eco "Wyspa Dnia Poprzedniego")
*
No i wszystko jasne
wielkie ognisko
Wielcy zamachowcy, podpalacze świątyń. Czy Herostrates, korzystając z nieuwagi bogini, chciał wśliznąć się między karty ksiąg, czy też może chciał ją po prostu zatłuc? Żagwią, kamieniem, kapciem, jak upartą ćmę, która zajmuje się krążeniem wokół płomienia. Herostrates, jako obywatel znał prawo, prawdopodobnie (w końcu to zaradny rzemieślnik, w dodatku sprytny) znał też cennik. Co tez mu wpadło do głowy - myśl jedna na milion, żeby wykurzyć ogniem ten uparty marmur, czy po prostu oszalał od upału? W końcu ileż razy można przytwierdzać rzemyk do sandała.
i tak nie patrzyła
i tak nie patrzyła
wtorek, 17 lutego 2009
o tym, że wszystkie podarunki się przydają
Tam był jeden, jedyny upiór na świecie, który panicznie bał się guzików.
jak się przenosi góry i przechodzi cmentarz ciemną nocą
Mam nadzieję, że nie znajdziemy tu upiorów. A co, jeśli je znajdziemy? martwiła się Lala
Ceratowy odwrócił się do Lali i poklepał ją uspokajająco po policzku, pamiętasz ten miecz świetlny, który mi podarowałaś? Rach ciach poszatkujemy je jak Luke Skywalker!
Ojeju, zmartwiła się Lala, bo miecz był z guzika.
Ceratowy odwrócił się do Lali i poklepał ją uspokajająco po policzku, pamiętasz ten miecz świetlny, który mi podarowałaś? Rach ciach poszatkujemy je jak Luke Skywalker!
Ojeju, zmartwiła się Lala, bo miecz był z guzika.
Carpe diem
Pies był niezbitym dowodem na to, że ludzie naprawdę czasem miewają serce. Pies to serce lubił, choć rzadko było mu dane go posmakować. No to na co czekał?
poniedziałek, 16 lutego 2009
okapi
patrzyłam na okapi. narysowane na kartce brnie przez porę deszczową. brnie i brnie, do następnej i następnej górki. dziwne zwierzę. jak cholera
niedziela, 15 lutego 2009
trzeba z tego uciec
uciekać jak najdalej. rzeczy układają się ze sobą, ludzie układają się ze sobą, jedno może uratować skórę - nie wejść między drzwi z chwilą. kiedy zaczynają się zamykać. nie dać się zamknąć między dwoma geologicznymi warstwami, nawet za cenę wiecznej inkluzji. trzeba zmusić się do skoku
piątek, 13 lutego 2009
fowizm
Przysnęłam na filmie o Matissie, później przyszedł Mirek i zaczął tupać łapami po pokoju, że wchodzi. Skorzystał z okazji, że śpię, choć wcale już nie spałam, żeby dokończyć moją kolację.
Teraz sapie na tapczanie, mój boże, koty nie powinny tak głośno tupać.
Teraz sapie na tapczanie, mój boże, koty nie powinny tak głośno tupać.
wtorek, 10 lutego 2009
piątek, 6 lutego 2009
wtorek, 3 lutego 2009
poniedziałek, 2 lutego 2009
Sny o bieli
śnią mi się często białe elementy. sennik mówi, że to symbolika dziewictwa, wobec tego skłaniam się bardziej ku delirium.
perspektywa żaby
to paradne jak starają się, żeby nie było widać tego, co widać. i żeby widzieć koniecznie to, czego nie widać. żeby wszystko wróciło na swoje miejsce widzieliby to, co widać i nie widzieli tego, czego widzieć nie można. a czasem i nie trzeba.
a jak to jest ze mną? cholera z tej perspektywy nie widzę
a jak to jest ze mną? cholera z tej perspektywy nie widzę